środa, 23 lipca 2014

The Only Hope For Me Is You/The End

Tadadadam! Nadszedł koniec!
Mam nadzieję, że bardzo się nie nudziliście, czytając moje wypociny. :D
Tak więc, zapraszam to przeczytania ostatniego rozdziału opowiadania "The Only Hope For Me Is You"!
ENJOY! :D
________________________________________________________________________________
[FRANK]
-Daleko jeszcze?-odezwałem się.
-Tak.
Włączyłem radio. Boże, sama beznadziejna muzyka. One Direction, Justin Bieber i inny syf. Otworzyłem półkę w samochodzie w poszukiwaniu jakiś płyt. Niestety nic nie znalazłem.
-Ja pierdolę, nie masz tu żadnych płyt z porządną muzyką?- warknąłem.
-Mam.-odpowiedział Gerard.
-Gdzie?- rozejrzałem się po całym samochodzie.
-W bagażniku.-zachichotał.
-A spadaj.- rąbnąłem go lekko w głowę i odwróciłem się do okna.
Zajebiste widoki. Ciemność, las, ciemność, las, niebo, księżyc, gwiazdy, chmury, las. Wyłączyłem dudniące radio. Oparłem głowę o zagłówek. Spojrzałem na Gerarda. Był skupiony na drodze.
-Daleko jeszcze?
-Kurwa tak.
-To daleko, czy nie?
-Jeszcze raz zapytaj czy daleko to cię wysadzę tutaj gdzieś na drodze i będziesz szedł na nogach.
-Daleko jeszcze?- zaśmiałem się.
Gerard zatrzymał samochód z piskiem opon. Wysiadł z auta i otworzył mi drzwi po mojej stronie. Spojrzał na mnie wyczekująco. Odpiąłem pas bezpieczeństwa i wygramoliłem się z samochodu. Schowałem ręce do kieszeni spodni. Zacząłem iść przed siebie. Usłyszałem za sobą ruszanie auta i dźwięk klaksonu. Spojrzałem za siebie. Co za kretyn. Pokazałem mu środkowy palec. Samochód mnie wyprzedził. Ta, serio Gerard? Zamierzasz mnie tu zostawić? Dobra, teraz to ja już nieco spanikowałem. Cholera jasna! Przyspieszyłem kroku, aż w końcu zacząłem biec. Gerard, proszę nie zostawiaj mnie na pastwę losu! Po pięciu minutach biegu zauważyłem samochód Gerarda. Co za dureń. Stał w miejscu, zapalony silnik. Czekał na mnie? Dobiegłem do samochodu i ruszył. Tak po prostu ruszył. Jechał powoli, a ja za nim biegłem.
-Gerard, idioto! Co ty odpierdalasz?!- krzyknąłem zbulwersowany.
Chłopak otworzył okno i wychylił głowę.
-Ja?- zapytał.- Droczę się z tobą.
-To przestań!
-Bo co mi zrobisz?- odwrócił się do mnie i pokazał mi język.
Siadłem na środku drogi i strzeliłem focha. Gerard wyłączył silnik i wyszedł z samochodu. Uklęknął przy mnie i delikatnie mnie pocałował w usta.
-No więc, zaprzestaniesz pytać, czy daleko jeszcze, czy wolisz biegać za samochodem, kurduplu?-szepnął mi do ucha, spojrzał na mnie i posłał mi zwycięski uśmiech.
-Siądę na dupie w aucie i się nic nie odezwę.
-No i prawidłowo. Zdradzę ci, że zostało nam jeszcze 30 minut jazdy, więc lepiej nie jęcz. A teraz chodź do samochodu, prześpisz się.
-Dobrze.
Cmoknąłem go w usta. Wstałem z zimnego asfaltu i udałem się do samochodu. Wsiadłem i ułożyłem się wygodnie, tak abym mógł zasnąć.
***
-Frankie... Obudź się, jesteśmy na miejscu.
-Już?- zapytałem i rozejrzałem się nieprzytomnym wzrokiem.
Samochód. Wyjrzałem za szybę i zobaczyłem wysoki budynek. Wieżowiec, w którym chyba będziemy mieszkać. Wysiedliśmy z samochodu. Gerard otworzył bagażnik i wziął moje walizki. Ja wziąłem lżejsze rzeczy i moją gitarę. Swoje rzeczy miał już w mieszkaniu, ponieważ był już tutaj kilka razy.
Po wjeździe windą na dziesiąte piętro stanęliśmy przed drzwiami z numerem sto dwadzieścia trzy. Mój chłopak wyjął z kieszeni kurtki klucze i otworzył drzwi do mieszkania. Odstawiłem rzeczy, które trzymałem w rękach na podłogę, a Gerard zapalił światło. Korytarz był koloru białego, na ścianie wisiało duże lustro i obraz przedstawiający... Abstrakcję. Na suficie wisiało kilka lampek, a podłoga była z drewnianych paneli. Zdjąłem buty i powiesiłem kurtkę na metalowym wieszaku. Stąpałem delikatnie po podłodze przed siebie. Wymacałem na ścianie kolejny włącznik. Salon. Czarny dywan, ciemne meble. Na przeciwko kanapy na ścianie wisiała plazma. Mały stoliczek na kawę. Ściany miały ciemny, zielony kolor. Widniało na nich kilka obrazów. W kącie pomieszczenia stała duża lampa, a druga wisiała na suficie. Duże okno z wyjściem na balkon z widokiem na Nowy Jork. Pół ścianką od salonu była oddzielona kuchnia. Siwe ściany i czarne, nowoczesne meble. Nieduży stół, przy którym stały dwa krzesła. Całe mieszkanie robiło wrażenie, co prawda jeszcze nie widziałem łazienki i sypialni, ale już mi się tu podobało.
-Gdzie jest łazienka? Chciałbym się trochę odświeżyć.-zapytałem.
-Ostatnie drzwi na końcu korytarza. Porozglądaj się po sypialni, możesz zajrzeć również do mojej pracowni. Ja zrobię coś do jedzenia.
-Okej.
Wszedłem znowu na korytarz i otworzyłem pierwsze drzwi. Sypialnia. Ładna, przestronna, prosto urządzona. Duże, dwuosobowe łóżko z ciemną pościelą. Czerwono-czarne ściany i duże okno. Na przeciwko łóżka stała czarna komoda, a nad nią, na czerwonej ścianie wisiało nieduże lustro. Dwie lampki przy łóżku stały na szafkach nocnych.
Wyszedłem z pokoju i zamknąłem za sobą drzwi. Otworzyłem następne. Pracownia Gerarda. Cóż tu dużo mówić. Brązowe ściany, pełno przyborów do malowania i porozwalane na podłodze rysunki. Wychodzę. Dobra, czas na łazienkę. E tam, normalna... Ciemny wystrój, ciemne kafelki. W stylu Gerarda.
***
Leżeliśmy na kanapie, piliśmy wino i oglądaliśmy jakąś beznadziejną komedię romantyczną. Nudy. A gdyby tak... Spojrzałem na mojego ukochanego. Patrzył tępo w ekran telewizora. Pocałowałem go delikatnie w policzek. Drgnął i obrócił się w moją stronę. Wpiłem się w jego usta. Gerard usiadł i wziął mnie na kolana. Oplótł mnie rękami w pasie, a ja oderwałem się od jego ust i zacząłem błądzić pocałunkami po szyi. Chłopak wyłączył telewizor. Wsunąłem rękę pod jego podkoszulkę. Był taki cieplutki, a jego skóra była taka delikatna... Niczym jedwab. Pocałowałem go w policzek i zszedłem pocałunkami wzdłuż jego szczęki, a na końcu pocałowałem go. Oddał pocałunek. Wziął mnie na ręce, nie przerywając pocałunku i udał się do sypialni. Otworzył za pomocą kopniaka drzwi i rzucił mnie na łóżko. Wskoczył na mnie i oparł ręce po obu stronach mojej głowy. Z siłą wpił się w moje usta i pogrążyliśmy się w namiętnym pocałunku. Gerard wepchnął swój język w moje rozchylone wargi, przez co wydałem z siebie cichy jęk. Zaśmiał się w moje usta i oderwał się ode mnie. Ściągnął ze mnie moją podkoszulkę i zaczął błądzić pocałunkami po moim nagim torsie, przyprawiając mnie o dreszcze. Zakończył całowanie na moim podbrzuszu i przejechał językiem wzdłuż mojego torsu. Sapnąłem z podniecenia. Fala ciepła zalała moje dolne partie ciała. Zdjąłem z Gerarda podkoszulkę, a on ściągnął moje spodnie od piżamy. Postąpiłem tak samo z jego spodniami. Gerard wpił się z brutalnością w moje usta, pulsujące bólem od namiętnego pocałunku. Przywarł do mnie mocniej swoim ciałem i rozchyliłem usta. Nasze języki otarły się o siebie. Czułem jego nabrzmiałą męskość na sobie. Po chwili Gerard rozchylił moje uda i bez przygotowania we mnie delikatnie wszedł. Jęknąłem przeciągle z bólu. Następnie wszedł we mnie cały i zaczął delikatnie się poruszać. Bolało cholernie, ale jaka przyjemność się z tym wiązała. Moje ciało wygięło się w łuk, gdy mocniej we mnie pchnął. Krzyczałem głośno. Pocałował mnie, aby zagłuszyć moje krzyki. Cóż, podobało mi się to. Aż za bardzo, że z podniecenia musiałem krzyczeć. Gładził moją klatkę piersiową, schodząc niżej na żebra, brzuch, aż w końcu natrafił na uda. Poruszał się energicznie, nie zaprzestając czynności agresywnego, pełnego miłości pocałunku i masowania mojej nagiej skóry. Ostatnie pchnięcie. Poczułem przyjemne ciepło rozlewające się w środku mnie. Wytrysnąłem na jego brzuch. Opadł na łóżku obok mnie i przykrył nas kołdrą. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Gładził mnie po policzku. Jego skóra świeciła się od potu. Przesunął rękę wzdłuż mojego ciała i oparł ją w mojej talii. Wtuliłem się w jego klatkę piersiową.
-Kocham Cię, Gee.-szepnąłem i spojrzałem w jego zielone, błyszczące tęczówki.
-Ja ciebie też, skarbie.- odpowiedział.
Teraz już nic nam nie stanie na drodze do bezgranicznego szczęścia.


KONIEC.

6 komentarzy:

  1. Lepszego zakończenia nie mogłam sobie wyobraźić!
    Super koniec:) gratuluję opowiadania i z ciekawością pytam co planujesz teraz ?
    Mam nadzieję, że czymkolwiek to jest, zaczniesz niedługo :)
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne opowiadanie będzie o... Rozpieszczonym bachorze xD
      Więcej nie zdradzę, chociaż na razie zastanawiam się, czy mi w ogóle wyjdzie to opowiadanie... xD Na razie sobie zrobię trochę przerwy, a potem zacznę to pisać.

      Usuń
  2. Okay :D Seks na zakończenie jest zawsze okay ^^
    Uuu, czyżbyś szykowała dla nas, czytelników, kolejne opowiadanko? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, chyba na razie nie xD Znaczy pomysł jest, gorzej z realizacją xD

      Usuń
    2. Gorzej jak bez pomysłu chce się coś zrobić ;)

      Usuń
    3. Opowiadanie "The Only Hope For Me Is You" było czystym spontanem xD Napisałam pierwszą część, a potem już jakoś samo wyszło xD

      Usuń