czwartek, 31 lipca 2014

Never Let Them Take The Light Behind Your Eyes ~~ Rozdział VII

[Gerard]
Chłopak stał i ze znudzeniem opierał się na wózku sklepowym, podczas gdy ja wybierałem odpowiednie płatki. Muszę się pospieszyć, bo coś czuję, że Franio zaraz zaśnie na stojąco. Wpakowałem płatki czekoladowe do załadowanego wszystkim co potrzeba wózka i lekko go pchnąłem. Frank drgnął jak oparzony i już po chwili grzecznie szedł obok mnie do kasy. Stanęliśmy w dosyć długiej kolejce. Cały czas obserwowałem młodego Iero. Schował ręce do kieszeni swoich czarnych jeansów i spuścił głowę. Co tam zaprząta jego śliczną główkę? Zaraz, pomyślałem śliczną? Oj, źle z tobą Gerard. Lepiej wybierz się do psychiatry, chyba, że znów coś przedawkowałeś, w co wątpię. Nie biorę już nic od dobrych kilku miesięcy. Odwyk zdziałał cuda. Kolejka przesunęła się i zacząłem wypakowywać rzeczy z wózka na taśmę.
-Ziemia do Franka.- odezwałem się.
-Czego?- powiedział.
-Czy mógłby mi szanowny pan Iero łaskawie pomóc?- zapytałem z powagą w głosie.
-Yhy.- mruknął i zaczął mi pomagać.
Może nie będzie aż tak źle. Chyba w końcu znajdę z nim jakiś wspólny język. W końcu kasjerka zaczęła kasować nasze zakupy. Zapłaciłem, po czym wyszliśmy ze sklepu. Był niedaleko kamienicy, co oszczędziło mi tachania ciężkich toreb, ponieważ Frank Pocałuj Mnie W Dupę Iero odmówił współpracy. Gdy wreszcie weszliśmy do kamienicy, a następnie na ostatnie jej piętro odstawiłem ciężkie pakunki na ziemię. Z kieszeni spodni wyjąłem klucz i otworzyłem drzwi. Przepuściłem Franka przodem, po czym wziąłem reklamówki i sam wszedłem do środka, zamykając za sobą drzwi. Przełączyłem włącznik i czerwone pomieszczenie zalało mdłe światło. Przebrnąłem przez korytarz, brązowy, przytulny salon i wszedłem do białej kuchni. Odstawiłem zakupy na blat, po czym wróciłem do przedpokoju. Frank stał tam i dalej rozglądał się. Zdjąłem glany, chwyciłem go za nadgarstek i pociągnąłem go w stronę salonu, uprzednio gasząc światło. Frank rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Cóż było dosyć ładnie urządzone, przytulnie, więc myślę, że nie powinien narzekać. Po jego twarzy było widać, że mu się tu podoba.
-No, jak już zauważyłeś, tu jest salon.- odparłem.- Tam jest kuchnia.
Pociągnąłem go dalej. Otworzyłem drzwi do mojej starej sypialni, gdzie obecnie chłopak będzie spał. Fioletowe pomieszczenie, duże łóżko, szafa, komoda i lustro. Wszystko zachowane w ciemnych barwach.
-Tu będziesz spał.
Wyszliśmy z pokoju. Pokazałem mu łazienkę.
-A tu jest moja pracownia i teraz sypialnia. Pod żadnym pozorem nie zbliżaj się do tego pomieszczenia.- mówiłem.- Jak ktoś tu wchodzi, to czuję się jakby ktoś miał wgląd do mojej duszy. W swoim pokoju masz laptop, jakieś ubrania.
-Ale możemy iść przecież do mojego domu i wziąć jakieś moje ubrania...- wymamrotał.
-Jasne, jak będziesz chciał to tam pojedziemy. Masz klucz?
-Tak.
-No to możemy jutro się wybrać. Na razie musisz się nacieszyć moimi, bo ja popołudniu idę do pracy.
-Okej.- uciął krótko.
-No to zajmij się czymś, nie wiem pooglądaj sobie coś, a ja muszę cię opuścić, idę malować.- powiedziałem i wszedłem do mojej pracowni.
Nie wiem, czy to aby na pewno dobry pomysł, aby go tam zostawić samego. Co jeśli mi zdemoluje cały dom? Nie no, spokojnie. Ten chłopak nie wygląda na takiego, który jednym ruchem dłoni potrafi wszystko zniszczyć. Podszedłem do biurka i wziąłem do rąk farby, oraz pędzle. Ustawiłem je na podłodze. Chwyciłem pędzel i umaczałem go w czarnej farbie. Przyłożyłem czubek do płótna, ale zaraz go oddaliłem. Zrobiłem tak mniej więcej kilka razy i rzuciłem pędzel na podłogę. Odwróciłem się i opadłem na kanapę. Nie mam co namalować. To skandal. Może spróbuję narysować jakiś komiks? O tak, może się udać. Zasiadłem do biurka i wziąłem mój czarny zeszyt do rysowania historyjek. Nim zdążyłem cokolwiek narysować, usłyszałem huk. Cholera jasna. Wstałem szybko z krzesła, otworzyłem drzwi i wybiegłem z pokoju. Wpadłem do kuchni, gdzie stał, albo raczej klęczał Frank i zbierał odłamki szkła z podłogi.
-Ja pierdolę, kawy nie umiesz sobie zrobić, bez zniszczenia kubka?- zapytałem.
Frank wstał z podłogi i wyrzucił do kosza szkło. Oparłem ręce na jego ramionach i popchnąłem go delikatnie na krzesło. Wyjąłem z szafki dwa kubki, kawę i cukier. Wsypałem odpowiednią ilość kawy i cukru, następnie zalałem gorącą wodą. Z lodówki wyjąłem mleko i nalałem do kubków. Postawiłem kawy na stół. Frank chwycił ostrożnie w ręce kubek i upił troszkę kawy. Co za dzieciak. Wypiłem kawę.
-Masz ochotę coś zjeść?- spytałem.
-Nie.
-Jak będziesz chciał, to mów, bo czuję, że jeśli chwycisz się za cokolwiek to mi zdemolujesz mieszkanie.- głośno westchnąłem i skrzyżowałem ręce na piersi.- Opowiedz mi coś może o sobie.
-Nie.
-Nie znasz innego słowa?
-Nie.
Większego jadu w głośnie nie było dane mi w życiu słyszeć. Nawet mój brat był milszy. Wstałem od stołu, wziąłem opróżnione z napoju kubki i włożyłem je do zlewu. Później je umyję.Wyszedłem z pokoju i usiadłem na kanapie w salonie. Chyba będę musiał sobie wziąć kilka dni wolnego, aby rozgryźć i popilnować tego upierdliwca. Ja pierdolę, masakra. Czego ja się podjąłem? Było go zostawić w szpitalu. Chociaż w sumie... Na miejscu lekarzy to bym go wysłał do szpitala psychiatrycznego na odosobnienie. To by mu dobrze zrobiło. Wtedy by docenił obecność każdego człowieka na świecie. Tymczasem on woli być chamskim gburem. Szczerze, to bym wolał jeszcze raz wychowywać mojego brata. A jednak jest coś w tym kurduplu, co mnie do niego ciągnie. Iero wszedł do salonu i wygodnie rozsiadł się w fotelu zakładając nogę na nogę. Oparł głowę na ręce i utkwił spojrzenie gdzieś w jakimś punkcie za oknem. Jego twarz nic nie wyrażała. Kruczoczarne kosmyki włosów pojedynczo opadały mu na bladą twarz. Czekoladowe oczy były puste. Były pozbawione radości, którą brunet niemal powinien tryskać w tym wieku. Zastanawiałem się, czemu on taki jest? Czemu nie chce ze mną rozmawiać? Ja nie gryzę. Przynajmniej bym nie pogryzł tej kruszyny... Co do kogoś innego bym się zastanowił. Jednak młodemu, który siedział w fotelu naprzeciwko okna w życiu bym nic nie zrobił. Chciałem, by mi zaufał. Chciałem, żeby mnie chociaż trochę polubił. Nie wiem, jak to zrobię, ale wiem, że zrobię wszystko. Chciałem, żeby chłopak znalazł we mnie coś na wzór pocieszenia. Wiem, że on potrzebuje czasu. Znajduje się w zupełnie nowej sytuacji. Stracił rodziców, wiem, jak się czuje. Też straciłem rodziców, chociaż moich ciężko było kochać. Na szczęście miałem babcię, którą nie trudno darzyć najsilniejszym uczuciem na ziemi. Spojrzałem w oczy Franka. On odwrócił wzrok z punktu za oknem i patrzył prosto w moje oczy. Teraz widziałem w nich smutek... Ból... Rozpacz. On sobie nie radził z tym co go spotkało.
-Co się tak na mnie gapisz?- zapytał szorstko.
-Chciałbym ci pomóc, ale nie wiem jak.
-Możesz chcieć, ale mi już nikt nie pomoże.
Wstał z fotela. Po jego policzkach spływały pojedyncze łzy. Pobiegł do swojego pokoju i z hukiem zamknął drzwi. Nikt mu nie pomoże, tak? Ja to zrobię.

6 komentarzy:

  1. Oj tak, Gee mu pomoże :D
    Mimo tego, że Frankie taki skurwiel wychodzi, to dalej mi go szkoda. Mam nadzieję, że Gerard pomoże mu nie tylko w tym sensie, o którym ja pomyślałam xd
    Miła wzmianka o pięknej twarzyczce ;D
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy rozdział postaram się dodać w niedzielę, a jak nie to w przyszłym tygodniu, bo cóż...
      Trochę zapuściłam mój pokój xD Do tego jeszcze dochodzi, że za dwa tygodnie wyjeżdżam do Chorwacji i muszę się z wszystkim wyrobić do tego czasu, ale co to w ogóle za tłumaczenia, zabieram się do pisania następnej części xD

      Usuń
    2. E tam pokój, póki nic się nie rusza to znaczy że nie jest tak źle xd

      Usuń
    3. yyyy eeee no nie wiem, ja się ruszam, żółw w akwarium się rusza, rysunki i plakaty na ścianach się ruszają (odrywają się xD) Nie widzę powierzchni własnego biurka, jest źle xD Mój telefon wibruje, Orange mi nie daje spokoju ;/

      Usuń
    4. Haha :D Akcja toczy się tak szybko, że jeszcze z 3 rozdziały i zobaczymy ich razem w łóżku ^^

      Pokój nie jest w złym stanie, dopóki nic niepożądanego się w nim nie rusza - Fun ma w tym momencie rację xD

      Poza tym pieprzyć porządek, ja chcę kolejny rozdział! ;D

      Usuń
    5. Lol, ale jak ja mam pracować, skoro nie widzę powierzchni własnego biurka, podłoga też w nie najlepszym stanie, po wczorajszym malowaniu koszulki xD


      P.S. Nie wiem, kiedy będą razem w łóżku, ale może już nie długo xD

      Usuń