[FRANK]
Wysiedliśmy przed domem. Moja mama weszła z panią Way do środka, a ja i Gerard weszliśmy za nimi.
-Dzieci, napijecie się czegoś?- zapytała moja mama.
-Nie, dziękujemy. Jak będziemy chcieli to sami przyjdziemy.
Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku, a Gerard usiadł obok mnie. Objął mnie ramieniem i przytulił mnie do siebie. Brakowało mi jego bliskości. Jego czułego dotyku. Delikatnego. Tej miłości. Gerard pocałował mnie. Oddałem mu bez zastanowienia pocałunek. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Rękami oplótł mnie w talii. Położyłem się na łóżku, a Gerard znalazł nade mną. Po obu stronach mojej głowy oparł ręce. Podniosłem ręce i wplotłem je w jego włosy. Z czasem nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Otworzyłem lekko usta, a on wpuścił tam swój język. Bawił się z moim językiem, przygryzł moją wargę. Położył się koło mnie na łóżku. Patrzyliśmy sobie w oczy. Gerard położył swoją rękę na moim udzie i zaczął mnie gładzić. Wędrował palcami wzdłuż mojego ramienia. Przytulił mnie do siebie, a ja oparłem dłoń na jego klatce piersiowej. Cmoknął mnie w usta.
-Gerard!- krzyknął ktoś z dołu. Chyba mama mojego chłopaka.- Chodź już! Frank musi odpocząć!
Gerard wstał z łóżka, a ja razem za nim.
-Idę, już idę!- krzyknął Gerard.
-Musisz?- zapytałem i zrobiłem minę jak zbity pies. Dosłownie, niestety. (xD)
-Tak, Frankie. Jutro w szkole się spotkamy. O ile pójdziesz oczywiście do szkoły...- powiedział i przytulił mnie do siebie.- Wypoczywaj.
Zeszliśmy na dół po schodach. W przedpokoju stała pani Way i moja mama. Gerard założył kurtkę i buty. Podszedłem do niego i mocno się przytuliłem.
-No Gerard, koniec tych czułości. Trzeba iść do domu.- powiedziała pani Way.
Oderwałem się od niego i pocałowałem go w policzek.
-Jeszcze raz dziękuję za wszystko.- powiedziała moja mama.
-Nie ma za co, Lindo.- powiedziała Donna.- Do zobaczenia. Trzymaj się, Frank.
Wyszli z domu.
-Frankie, idź się wykąp i połóż się spać. Musisz być zmęczony.- powiedziała moja mama.
Wspiąłem się po schodach na górę i poszedłem do łazienki. Zdjąłem spodnie (tak dalej paradowałem bez podkoszulki) i wrzuciłem je do prania. Otworzyłem drzwi prysznica i wszedłem. Puściłem strumień z ciepłą wodą. Umyłem się i wytarłem.
Stanąłem przed lustrem i rozczesałem swoje mokre włosy. Obwinąłem ręcznik wokół bioder i wyszedłem z łazienki. Udałem się do mojego pokoju. Założyłem na siebie piżamę, a ręcznik rozwiesiłem na krześle. Położyłem się na łóżku. Szczelnie opatuliłem się kołdrą i zasnąłem.
***
Park. Popołudnie. Wiał mocny wiatr i było zimno. Szedłem sam przez alejkę. Usiadłem sobie przy jeziorze. Czekałem na Gerarda. Rozmyślałem o tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło. O porwaniu. O Maxie. O bólu. O łzach. O krwi. O tym, jak porywacz się zaćpał. Istny koszmar.
Nagle ktoś położył ręce na moich ramionach.
-O Gerard! Nareszcie jesteś.- powiedziałem zadowolony.
Odwróciłem swoją głowę, aby ujrzeć mojego ukochanego i doznałem szoku. Wcale to nie był mój chłopak. Był to Simon. Zaskoczony wstałem z ziemi i spojrzałem na niego.
-Kogo ty się spodziewałeś? Gerarda? Tego dupka, który właśnie się całuje w tym samym parku z jakąś laską?- powiedział. W jego głosie było słychać rozbawienie.
-Co? To niemożliwe! Kłamiesz! Gerard by mi nigdy czegoś takiego nie zrobił!- krzyczałem.
-Tak? To spójrz tam.
Zobaczyłem całującą się namiętnie parę. Dziewczyna o czarnych włosach, której nie znałem i chłopak również o czarnych włosach i bladej cerze. Gerard. Nie. To nie może być prawda. On taki nie jest. Przecież mówił, że mnie kocha. Właśnie, a może to tylko głupie kłamstwo? Boże, jaki ja jestem naiwny.
Wybuchłem płaczem. Simon wyciągnął z kieszeni nóż. Spojrzałem na niego z zszokowaniem.
-Wybieraj, albo oni, albo ty.- powiedział.
-O co ci chodzi?- zapytałem.
-Albo zabiję ich, albo ciebie. Co wolisz?
-Zabij mnie. Nie mam siły, by żyć.
Uklęknąłem na ziemi. Simon nachylił się nade mną i dźgnął mnie nożem prosto w serce. Przyłożyłem ręce do klatki piersiowej. Krew. Simon wziął mnie na ręce i wrzucił do jeziora.
Umarłem.
***
-Nie!- krzyknąłem.- Tak nie może być! To tylko głupi sen, to tylko głupi sen... Koszmar.- powtarzałem sobie pod nosem.
Wstałem z łóżka i wyjąłem ubrania z szafy. Pobiegłem do łazienki, aby wziąć prysznic i przygotować się do szkoły.
Gotowy wyszedłem z łazienki i udałem się na dół do kuchni w celu zrobienia sobie kawy i śniadania. Gdy wszedłem do kuchni zobaczyłem kartkę na stole.
"Postaram się być dzisiaj w domu jak najwcześniej. Idź do szkoły i uważaj na siebie.
Mama"
Z szafki wyjąłem kawę i płatki. Wstawiłem wodę na kawę. Wsypałem płatki do miski i zalałem je mlekiem. Usiadłem przy stole i zjadłem śniadanie. Gdy woda się zagotowała zrobiłem sobie kawy. Wypiłem ją i poszedłem na górę po plecak i bluzę.
Założyłem glany, kurtkę, chwyciłem plecak i wyszedłem z domu.
***
Wszedłem do szkoły. U progu powitała mnie Jamia, Ray, Mikey i Bob. Gdzie Gerard?
-Hej.- powiedziała Jamia.
-Hej.- odpowiedziałem.
-Co tam?- zapytał Bob.
-Dobrze, w miarę. Gdzie jest Gerard?- zapytałem.
-Nie wiemy.- odpowiedział Ray.
-Jak to nie wiecie? Przecież to wasz przyjaciel...
-Ta... Przyjaciel. Skurwysyn, a nie przyjaciel.- mruknął Ray.
-Coś się stało?
-Nie nic, nic!- Jamia szturchnęła Ray'a w ramię.- Nie przejmuj się Ray'em. Ma gorszy dzień.- powiedziała.
-Okej...
Podszedłem do swojej szafki i wypakowałem zbędne książki. Ktoś oplótł mnie w pasie rękoma. Odwróciłem się. Gerard.
-Hej, skarbie.- powiedział Gerard i pocałował mnie w usta.
-Cześć, Gee.- odpowiedziałem.- Pokłóciłeś się z Ray'em?
-Nie, czemu pytasz?
-Bo jakiś dziwny jest. Nazwał cię skurwysynem...- szepnąłem.
-A nie przejmuj się nim. Przejdzie mu.
Zadzwonił dzwonek. Gerard mnie przytulił i poszedł do klasy. Również postąpiłem tak samo.
_____________________________________________________________________________
Mia Radioactive- dedyk dla ciebie :D starałam się dodać trochę opisów. Jak zwykle wyszło, jak wyszło Mimo to, mam nadzieję, że się chociaż trochę podobało :)
Dziękuję za dedykacje. Rybencjo! Wyszło , jak wyszło masz rację. Lecz znacznie lepiej niż ostatnio. Ale .. Krótko :_: ( wiem , zawsze znajdę jakieś "ale" , nie bij xd) Piiiisz! jednorożne będą z Ciebie dumnee! *dostaje głupawki*... *poważnieje* Albo po prostu ja :)
OdpowiedzUsuńZ wakacyjnymi pozdrowieniami ze wsi :_:
Frankowi też by się taki wypoczynek przydał :p ( wiesz, kozy,kaczki i kury budzące Cię o 4 ._.)
XOXO , weny ! Mia <3
Nie umiem pisać opisów. Koniec i kropka. xD Tak wyszło. xD
UsuńHaha, pozdrowienia z krzesła. :D Piszę następny rozdział :D
xoxo.