Witajcie!
Tak, wiem co teraz myślicie na mój temat, pewnie hejt po całości ale już wszystko tłumaczę.
Tak, wiem. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że od pojawienia się ostatniej części "And If They Get Me" minęło już aż trzy miesiące.
Nie mam czasu.
I have no idea what I'm doing.
Na opowiadanie jest pomysł i w ogóle, ale gorzej z realizacją... No i po za tym życie mnie pożarło i jakoś tak mało co mam ochotę na pisanie.
Nie wiem, kiedy coś się pojawi, naprawdę. Kilka razy już zbierałam się do pisania trzeciego rozdziału i owszem jest już początek, ale nie wiem co dalej. To marne dziesięć linijek, na które nie mam pomysłu.
Dawno już nawet nie wchodziłam na Bloggera i mam w sru i jeszcze więcej zaległości w czytaniu. Nie wiem, kiedy to nadrobię, ale kiedyś na pewno.
A jeśli mam być szczera to ostatnim Frerardem, do którego zajrzałam był... Cholera, nawet nie wiem już co to było, więc serio, mam zaległości i to duże.
Jeśli ktoś to przeczytał to fajnie, jeśli nie to trudno. Amen.
Nie wiem, co mogę Wam jeszcze przekazać, od trzech dni jestem chyba najszczęśliwszym i zarazem najbardziej smutnym człowiekiem świata, ale koncerty już takie są. Ale, nie rozgadując się, bo pewnie mało Was interesują historie z życia Nancy wzięte, lepiej pójdę schować się do szafy.
Albo raczej coś spróbować napisać.
To tyle z mojej strony.