piątek, 11 lipca 2014

The Only Hope For Me Is You/Part 24

Kolejny, denny rozdział o rozpaczy. To opowiadanie prowadzi do nikąd xD Ale tak wyszło. Co ja będę pieprzyć o niczym.
Enjoy :)
_______________________________________________________________________________
[GERARD]
Leżałem cały zapłakany na łóżku. Usłyszałem trzask drzwi wejściowych. Ktoś przybył do domu.
-Gerard! Wróciłam!- krzyknęła mama.
Zerwałem się z łóżka i zszedłem na dół po schodach. Mama spojrzała na mnie z zaciekawieniem. Miałem całe popuchnięte oczy, więc jej się nie dziwię. Byłem w rozsypce. Moje włosy były w nieładzie, spodnie zmieniłem na te od piżamy, a zamiast podkoszulki miałem pierwszą lepszą, za dużą bluzę.
-Coś się stało?- zapytała.
Pokiwałem przecząco głową. Donna zdjęła buty i płaszcz. Torbę odłożyła na komodę stojącą w przedpokoju. Chwyciła mnie za rękę i usadziła w salonie na kanapie. Sama poszła do kuchni i coś tam robiła. Po nie długim czasie wróciła z czekoladą i dwoma kubkami kawy. Każda mama wie co dobre na rozpacz.
-No, to co się stało, kochanie?- zapytała i usiadła obok mnie. Przytuliła mnie do siebie i podała mi kubek z kawą.
Chwyciłem kubek dwoma rękami i się rozpłakałem.
-Wszystko spieprzyłem.- wyjąkałem.
-Ale co spieprzyłeś?- zapytała.
Upiłem łyk kawy i odstawiłem kubek na ławę. Przytuliłem się z powrotem do mamy.
-Bo w szkole jest taka nowa Lindsey Ballato.
-I co? Spodobała ci się?
-Nie, właśnie nie.
-No to o co chodzi?
-Była lekcja no i ta suka zaczęła mnie podrywać. Pisała mi wiadomości na kartce. Odpisywałem jej, żeby się ode mnie odczepiła. Nauczycielka to zauważyła i wzięła tą kartkę. Przeczytała ją na głos całej klasie, tylko oczywiście wszystko przekręciła. I wyszło, że się zakochałem w Lindsey. A to nie prawda. Przecież kocham Franka... Ray się na mnie obraził i...
-Jaki Ray?- wtrąciła się.
-Toro. Znasz. Ten z afro.- pokiwała głową, że wie o kogo chodzi.- Przyjaciele się ode mnie odwrócili. Ray powiedział wszystko Frankowi. Dzisiaj ta idiotka mnie pocałowała na oczach Franka i wszystko się spieprzyło.
Wybuchłem głośnym płaczem. Mama mnie mocno do siebie przytuliła i gładziła mnie delikatnie po plecach.
-Spokojnie Gerard. Wszystko się ułoży. Daj trochę czasu na przemyślenie Frankowi tego wszystkiego. Potem spróbuj się z nim pogodzić. Wytłumacz mu wszystko. A jeśli nie będzie cię chciał znać... To wtedy już nie wiem. Może akurat ci wybaczy. Uwierz w siebie.
-Dziękuję, mamo.
-Nie ma za co, skarbie.- westchnęła.
Pocałowała mnie w czoło.
-A gdzie Mikey?- zapytała po chwili.
-Nie wiem, może się umówił z Alicią.
-A kto to ta Alicia?
-Jego dziewczyna.
-Aha. Dobrze. Gerard. Idź się odpręż, nie wiem porysuj coś, posłuchaj muzyki, a ja idę zrobić obiad.
Mama wstała z kanapy i poszła do kuchni. Wziąłem trzy głębokie wdechy i  wstałem z kanapy. Chwyciłem tabliczkę czekolady, którą mama przyniosła do salonu. Poszedłem na górę do swojego pokoju.
Zamknąłem za sobą drzwi i do odtwarzacza wsadziłem płytę zespołu Scorpions. Ułożyłem się na łóżku. Odpakowałem czekoladę i zacząłem ją jeść, jak batonik. Rzyganie gotowe. Wsłuchiwałem się w poszczególne dźwięki piosenki "Still Loving You".

Time, it needs a time.
To win back your love again.
I will be there, I will be there.
Love, only love.
Can bring back your love someday.
I will be there, I will be there.

Fight, baby, I'll fight.
To win back your love again.
I will be there, I will be there.
Love, only love.
Can break down the wall someday.
I will be there, I will be there.

If we'd go again,
All the way from the start.
I would try to change,
The things that killed our love.
Your pride has built a wall, so strong.
That I can't get trough
Is there really no chance.
To start once again.
I'm loving you.

Try, baby try.
To trust in my love again.
I will be there, I will be there.
Love, our love.
Just shouldn't be thrown away.
I will be there, I will be there.

Proszę, niech ktoś przyjdzie i mnie zabije. Wszystkie piosenki są o pierdolonej miłości!
Rzuciłem czekoladę na łóżko. Wstałem i podszedłem do radia. Wyjąłem z niego płytę, którą rzuciłem na biurko i wyłączyłem radio. Posiedzę w ciszy. Usiadłem z powrotem na łóżko. Wziąłem czekoladę do rąk. Spojrzałem na nią. Nie chcę już jej jeść. Rzuciłem nią o ścianę. Czekolada roztrzaskała się na małe kawałki i wylądowała na ziemi. Wstałem ze złości z łóżka. Podszedłem do biurka i zrzuciłem z niego wszystkie rysunki, ołówki, wszystko co się na nim znajdowało. Następnie podszedłem do półki z płytami i książkami, i również postąpiłem tak samo. Otworzyłem szafę z ubraniami i również wszystko z niej wywaliłem. Na końcu wypadła jakaś kartka. Schyliłem się i wziąłem ją do rąk. Rysunek. Simon. O pozdrawiam. Potargałem to i rzuciłem gdzieś. Nagle drzwi mojego pokoju otworzyły się. Do środka wsunął się Mikey.
-Gerard, czy chcesz...- zamilkł, gdy ujrzał mój pokój.- O matko boska, co tu się stało?
Stałem jak wryty i patrzyłem na mojego brata. Mikey patrzył to na mnie, to na podłogę i szafę.
-Wszystko w porządku, Gerard?- zapytał.
Drzwi do pokoju ponownie otworzyły się. Weszła Alicia. Również zatrzymała się i stanęła, jak słup soli, gdy zobaczyła mój pokój. Jezu, ludzie. Pokój, jak pokój. Wkurzyłem się i tyle. Mikey podszedł do mnie i usadził mnie na łóżku. Sam zabrał się za sprzątanie tego syfu. Podnosił płyty, które pod wpływem zrzucenia na podłogę wypadły z opakowań. Alicia pozbierała opakowania po nich i podała Michael'owi. Mikey wziął od dziewczyny pudełka i zaczął segregować płyty. Alicia pozbierała wszystkie ubrania z podłogi. Chowała je do szafy. Mikey odstawił płyty na półkę. Potem poustawiał wszystkie książki w kolejności alfabetycznej, a na końcu wziął wszystkie rysunki i pozbierał je do kupy. Ułożył wszystkie zrzucone rzeczy z biurka z powrotem na nim. Alicia pozbierała z podłogi czekoladę już nie zdatną do spożycia i wyrzuciła ją do kosza, który stał pod biurkiem.
-Gerard... Co się stało?- zapytała Alicia.
-Nie chcę o tym gadać. Wszystko spieprzyłem i tyle.- rzuciłem.- Po co tu przyszliście?
-Chciałem zapytać, czy chcesz obejrzeć z nami jakiś film. Widzę, że to konieczne, bo inaczej się zadręczysz myślami...
-Mogę z wami obejrzeć ten film.- odparłem i wstałem z łóżka.
Mikey i Alicia wyszli z pokoju, a ja za nimi. Zamknąłem za sobą drzwi od mojego pokoju i zszedłem po schodach na dół. Alicia siedziała na kanapie, a Mikey włączał film. Na ławie stał popcorn, cola i trzy szklanki. Zasiadłem w fotelu. Mikey siadł obok Alicii i objął ją ramieniem.


    

















2 komentarze: