[FRANK]
Siedziałem w kuchni przy stole i jadłem zupę pomidorową. Mama siedziała na przeciwko. Skończyłem jeść. Odsunąłem krzesło od stołu i wstałem. Byłem na pierwszym stopniu schodów, gdy zawołała mnie mama.
-Posprzątaj po sobie!
Z zrezygnowaniem udałem się z powrotem do kuchni i wziąłem miskę ze stołu. Na gąbkę nalałem żółty płyn do naczyń, chyba o zapachu cytrynowym, sądząc po wyglądzie. Odkręciłem kran z ciepłą wodą i umyłem miskę. Wytarłem ją i schowałem do szafki nad zlewem. Wyszedłem z pomieszczenia. Wszedłem do przedpokoju i założyłem trampki.
-Gdzie się wybierasz?- zapytała matka.
-Do Gerarda.
-Po co?
-Kurwa, żeby się z nim pieprzyć całą noc.- rzuciłem.- Już nie bądź taka ciekawska.
Wziąłem do ręki bluzę i zanim Linda zdążyła mi cokolwiek odpowiedzieć, zatrzasnąłem drzwi. Otworzyłem furtkę. Zamknąłem ją i skierowałem się do domu mojego chłopaka. Było chłodno, a ja miałem na sobie tylko koszulę i cienką bluzę. Spojrzałem w górę. Na niebie kotłowały się ciemne chmury. Cholera, będzie padało. Nałożyłem kaptur na głowę i schowałem ręce do kieszeni bluzy. Szedłem sobie powoli. Minąłem pierwszą ulicę, która dzieliła mnie do domu Gerarda i poczułem sporadyczne kropienie deszczu. Po nie długim czasie zaczęło mocno padać. Zacząłem biec. Bluza była cała przemoczona, zarówno jak i buty. Znalazłem się pod domem Way'ów i zadzwoniłem dzwonkiem. Otworzyła mi pani Way. Stałem cały mokry, zmarznięty w drzwiach.
-Matko boska! Frank, co ty tu robisz?- zapytała zaskoczona moją wizytą.
-Przyszedłem do Gerarda.
Po moim ciele przeszedł dreszcz zimna. Zza jej pleców wyłonił się Mikey w piżamie z jednorożcami. Rety, było już tak późno?
-Wejdź, skarbie.-odparła i zamknęła za mną drzwi.- Michael, przynieś mu jakieś suche ubrania.
-Już idę, mamo.
-Ściągnij tą bluzę. Mikey zaraz przyniesie ci ubranie i pójdziesz się przebrać.
Zdjąłem z siebie bluzę, którą wzięła ode mnie Donna. Buty postawiłem w przedpokoju. Po chwili przyszedł Mikey z suchym ubraniem i ręcznikiem. Poszedłem do łazienki się przebrać. Rozłożyłem idealnie poskładane ubrania, które wręczył mi Mikey. Szara podkoszulka i spodnie dresowe. Zdjąłem z siebie te mokre i włożyłem je do zlewu. Założyłem trochę za duże ubrania mojego przyjaciela i wyszedłem z łazienki, wycierając włosy. Z kuchni wyłoniła się pani Way i gestem dłoni zaprosiła mnie do pomieszczenia. Z salonu dobiegały dźwięki jakiejś bajki, którą zapewne oglądał młodszy z braci. Usiadłem przy stole i dostałem cieplutką kawę. Upiłem łyk napoju. Ciepło rozniosło się po całym moim ciele, a na moją twarz wpłynął błogi uśmiech. Z piekarnika doszedł mnie słodki zapach ciasta. Oparłem się łokciami o stół, a dłonie trzymałem na gorącym kubku, aby je rozgrzać.
-No to co się stało, Frank?- zapytała po chwili milczenia Donna i usiadła naprzeciwko mnie przy stole.
-Nie chciałem za bardzo siedzieć w domu, mama jest wkurzona całą tą sytuacją...- wymamrotałem.
-Yhh, też bym była na jej miejscu wkurzona. Ale nie martw się, też trochę pokrzyczałam na Gerarda.- puściła do mnie oczko.- Właśnie. Możesz do niego iść. Siedzi w swoim pokoju odkąd przyjechaliśmy ze szkoły.
-Dobrze.
Dopiłem kawę i wstałem od stołu. Wbiegłem po schodach na górę i otworzyłem drzwi do pokoju mojego chłopaka. Wszedłem po cichu do pomieszczenia i zamknąłem równie cicho drzwi. Bezszelestnie podszedłem do Gerarda. Oparłem ręce na jego ramionach. Gerard podskoczył na krześle i się obrócił do mnie przodem. W uszach miał słuchawki. Wyjął je i rzucił gdzieś na biurko. Usiadłem mu na kolanach. Chłopak objął mnie ramionami w pasie, a ja zarzuciłem mu ręce na szyję. Jeszcze wilgotne włosy opadły mi na twarz. Gerard odgarnął je i wpił się w moje usta. Oddałem mu ochoczo pocałunek. Delikatnie całowałem jego wargi, a on je lekko rozchylił. Przejąłem inicjatywę i wepchnąłem tam swój język penetrując jego podniebienie.
-Yyyy...- odkleiłem się od Gerarda i spojrzeliśmy zaskoczeni w stronę drzwi, w których stał zmieszany Mikey.- Przepraszam, że wam przeszkadzam. Mama was woła na ciasto.
-Zaraz przyjdziemy.- powiedział Gerard.
Mikey odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Zszedłem z kolan Gerarda, a on złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie. Cmoknął mnie w usta i wstał z krzesła. Wyszliśmy z pokoju. Usiedliśmy w salonie, a mama Gerarda przyniosła ciasto z śliwkami. Rozkroiła je i dała nam po kawałku. Mikey przyniósł ciepłe kakao i włączył jakiś film.
-Frank, chcesz zostać na noc?- zapytał Gerard.
-Nie no, nie będę sprawiał kłopotu.- wymamrotałem pod nosem i zamieszałem łyżeczką gorący napój.
-Ależ to żaden kłopot.- powiedziała pani Way.
-Dziękuję, w takim razie zostanę, bo nie za bardzo moja mama się ucieszy, gdy się pojawię w domu...
-Nie ma problemu.- odparła Donna.
Gerard objął mnie ramieniem, a ja się w niego wtuliłem. Mikey oglądał z zaciekawieniem... No właśnie. Co my oglądaliśmy? Spojrzałem na ekran telewizora i ujrzałem... Minionki. Tak, z pewnością oglądamy pierwszą część. Mikey to ma gust... W ogóle nie zainteresowany filmem, który widziałem milion razy, położyłem się wygodnie na kolanach mojego chłopaka i zasnąłem.
***
Obudziłem się. Dookoła panowała ciemność. Na sobie poczułem miękką kołdrę i czyjąś rękę, oplatającą mnie w pasie. Odwróciłem lekko głowę. Zauważyłem za sobą Gerarda. Zamrugałem kilka razy i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Znajdowaliśmy się w pokoju Gerda. Odwróciłem się przodem do niego i wtuliłem się w jego klatkę piersiową, mocno zaciskając wokół jego torsu swoje ręce. Moja mama się teraz pewnie o mnie martwi... Ale jestem bezpieczny. Nic mi się przecież tutaj nie stanie. Mogła się ze mną nie kłócić, to by do czegoś takiego nie doprowadziła. Zaciągnąłem się cudownym zapachem ciała mojego chłopaka. Odetchnąłem z ulgą. Jak dobrze, że go mam.
Moje powieki stały się ciężkie i ponownie odpłynąłem w krainę snów... Ewentualnie koszmarów.
Fajnie, fajnie, coraz lepiej ci idzie ;) Czekam na kolejną część!
OdpowiedzUsuńNo ja wiedziałam, że coś się musi spierniczyć xD dobrze chociaż, że na tak małą skale xd
OdpowiedzUsuńRazi mnie trochę, że Frankie aż tak brutalnie odzywa się do matki. Wiem, że go wkurza itp, ale to w końcu jego mama ;p
Donna za to rozbraja czułością o Franka xd to mi się podoba ^^
xoxo.