[FRANK]
Obudziłem się. Dookoła białe ściany, duże okno, pełno wkurwiających, pikających sprzętów. Genialnie. Leżałem na łóżku. Był ranek. Najprawdopodobniej sobota. I dobrze. Nie chciało mi się nic. Najchętniej bym nie wychodził z łóżka, ale na myśl, że to nie moje pragnąłem jak najszybciej stąd wyjść. Usiadłem i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Drzwi były lekko uchylone. Przez nie wpadało światło z korytarza. Nagle usłyszałem kroki, więc szybko położyłem się z powrotem na łóżku i udawałem, że śpię. Usłyszałem głosy.
-Wydaje mi się, że chłopak może jeszcze spać. Wczoraj zaraz po wybudzeniu szybko zasnął.- powiedziała jakaś kobieta. Pielęgniarka.
-Dobrze, dziękuję za informację.- powiedział jakiś mężczyzna.
Doskonale znam ten głos. Gerard... Co on tu do cholery jasnej robi? Przyszedł mnie wkurzyć? Dziękuję, ale wolę pozostać spokojny. Przewróciłem się na bok. Drzwi otworzyły się i delikatnie uderzyły o ścianę. Usłyszałem zamykanie ich. Moje serce zwiększyło obroty. Gerard przysiadł na łóżku zaraz obok mnie. Oparł rękę na moim ramieniu i mnie delikatnie pogłaskał.
-Frankie, wiem, że nie śpisz.- szepnął.
-Spierdalaj.- powiedziałem pod nosem tak, żeby mnie nie usłyszał.
-Coś mówiłeś?- powiedział.
-Tak, żebyś spierdalał.- powiedziałem głośniej.
Do oczu cisnęły mi się łzy. Nie wiem czemu, ale jak tylko usłyszałem jego dźwięczny, piękny głos od razu chciałem płakać. Wszystko wracało. Wszystkie złe wspomnienia.
-Frankie, usiądź.- powiedział delikatnym głosem.
-Po pierwsze: nie mów do mnie Frankie. Po drugie: nie, nie usiądę.- burknąłem jak największy burak tego świata.
-Frank...
-Nie. Spierdalaj.
Gerard wstał i obszedł łóżko dookoła. Uklęknął przy moim łóżku. Miałem go na wyciągnięcie ręki. Jego zielone tęczówki wpatrywały się w moje oczy. W jego oczach widziałem smutek. Nie błyszczały się już tak jak kiedyś. Nie było w nich ani trochę szczęścia. No może odrobinę. Zamknąłem mocno powieki. Nie chciałem na niego patrzeć. Obróciłem się na drugi bok. Gerard głośno westchnął.
-Przepraszam Frank. Za wszystko. Nie chciałem, żeby tak wyszło. Chcę tylko żebyś wiedział, że wcale nic nie czuję do Lindsey. Nawet jej nie lubię. Kocham ciebie i z tobą chcę być.- powiedział.
Na sercu zrobiło mi się jakby lżej. Ale to nie zmienia faktu, że i tak mu tak łatwo nie wybaczę. Co to, to nie. Musi się postarać. Przez niego się próbowałem zabić, a on wczoraj nawet nie raczył przyjechać, żeby zobaczyć, czy ze mną wszystko w porządku. Byłem na niego wściekły. Wściekły tak bardzo, że trudno wyrazić to słowami. Jednego dnia mnie kocha, następnego znajduje dziewczynę. I jak ja mam mu teraz wierzyć, że on naprawdę coś do mnie czuje? Wtuliłem twarz w poduszkę. To wszystko mnie przerasta. Po policzku popłynęło mi kilka łez. Pociągnąłem nosem.
-Ej, skarbie, nie płacz.- szepnął tuż nad moim uchem.- Przepraszam. Czy zdołasz mi wybaczyć?
-Nie.- powiedziałem przez łzy.
-Frank, czemu?
-A jak myślisz?
-Wiem, że nawaliłem, ale chcę to naprawić. Daj mi szansę. Kocham cię.
Poczułem koło siebie ciało Gerarda. Położył się obok mnie i objął mnie ramieniem. Mocno mnie do siebie przytulił.
-Zrozum, że cię bardzo kocham i nie chcę cię stracić przez jedno głupie nic nie znaczące zdarzenie. Zrozum ile dla mnie znaczysz.- głos mu się łamał.
Odwróciłem się przodem do niego. Płakał. Tak po prostu płakał. Otarłem łzy z jego policzka. Gerard spojrzał prosto w moje oczy, a ja w jego. Położyłem rękę na jego ramieniu, a on na moim biodrze. Leżeliśmy i nie traciliśmy nawet na chwilę kontaktu wzrokowego. Nie liczyły się żadne słowa. Wystarczyła cisza. Oboje potrzebowaliśmy siebie nawzajem. Wtuliłem się w jego klatkę piersiową. Gerard mocno mnie przytulił. Stykaliśmy się ze sobą całymi ciałami. Chłopak gładził mnie delikatnie i powoli po plecach. Uniosłem wzrok w górę i spojrzałem w jego oczy. Gerard lekko przymknął powieki i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Pogłaskał mnie po policzku zimną dłonią i odgarnął opadające na moją twarz kosmyki włosów. Gerard znowu się rozpłakał i przycisnął mnie mocno do siebie. Bał się, że mnie straci. Ale czy już mnie właśnie nie stracił przez to wszystko? Czy on naprawdę się postara o to, aby być ze mną? Czy mogę mu na nowo zaufać? Czy jestem w stanie na nowo obdarować go moją miłością? Nie wiem. Tyle pytań, brak jakichkolwiek odpowiedzi. Chciałbym być z Gerardem, ale boję się, że znowu się na nim zawiodę. Nie chcę znowu próbować się zabić przez niego. Chcę żyć z nim długo i szczęśliwie. Gerard zamknął oczy. Nie patrzył już na mnie. Ja wtuliłem się w jego klatkę piersiową i... I znowu się rozpłakałem. Boże to jest chore. Nie mogę przestać płakać. Nie wiem czy płaczę ze szczęścia, czy ze smutku.
-Kocham cię, Gee.- szepnąłem.
Gerard na chwilę znieruchomiał. Zaprzestał oddychać. Odsunął się ode mnie. Spojrzał na mnie podejrzliwie, po czym na jego twarzy zagościł promienny uśmiech. Pocałował mnie, a ja oddałem mu pocałunek.
-Ja ciebie też, Frankie.- powiedział cichutko.
***
Wsiedliśmy do samochodu. Gerard usiadł za kółkiem i odjechaliśmy spod szpitala. Jechaliśmy w stronę mojego domu, gdy nagle samochód skręcił w zupełnie przeciwną stronę.
-Gerard, gdzie jedziemy?- zapytałem.
-W pewne miejsce.
Samochód zatrzymał się pod domem Gerarda. Chłopak wysiadł szybko z pojazdu i podbiegł z drugiej strony, aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłem z samochodu. Zamknął za mną drzwi. Podeszliśmy do drzwi wejściowych od jego domu. Gerard wyjął z kieszeni swoich spodni klucz i otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Cisza. Najprawdopodobniej nikogo nie było w domu. Zdjąłem kurtkę i buty. Wszedłem do salonu, a Gerard za mną. Oplótł mnie ramionami w pasie. Składał na mojej szyi pocałunki. Wsadził swoje zimne ręce pod moją koszulkę i gładził mnie po brzuchu. Odwróciłem się do niego przodem i go pocałowałem w usta. Oddał pocałunek, a ja rozchyliłem lekko wargi. Gerard przejął inicjatywę i wsunął tam delikatnie swój język, ocierając się o mój. Całowaliśmy się namiętnie. Jedną rękę włożyłem w jego włosy bawiąc się nimi, zaś drugą gładziłem jego tors. Gerard położył ręce na moje biodra, zsuwał się niżej, aż na pośladki. Przyciągnął mnie bliżej do siebie, chcąc zminimalizować odległość dzielącą nas. Podniósł mnie nie przerywając pocałunku, a ja oplotłem nogami go w pasie. Zaczął się kierować w stronę schodów, po których następnie wszedł. Kopnął drzwi do swojego pokoju, przez co otworzyły się. Odstawił mnie na ziemię. Rozsunął moją bluzę i ściągnął ją z moich ramion, rzucając ją na podłogę. Następnie pozbył się mojej podkoszulki, którą rozszarpał niemal na strzępy. Oderwałem swoje usta od tych należących do niego i zacząłem rozpinać jego koszulę, którą po całkowitym rozpięciu rzuciłem gdzieś w kąt pokoju. Gerard popchnął mnie na łóżko. Uklęknął nade mną, rozstawiając swoje ręce po obu stronach mojej głowy i wpił się brutalnie w moje usta. Nasze języki tańczyły w tańcu pożądań. Powoli rozpinałem pasek od jego spodni. Gdy wreszcie się go pozbyłem zsunąłem z Gerarda spodnie. Oderwał się ode mnie na chwilę. Zdjął je i rzucił za siebie. To samo uczynił z moimi spodniami, subtelnie muskając palcami moją nabrzmiałą męskość. Chwilę pobawił się gumką od moich bokserek, po czym wsadził tam swoją rękę i delikatnie masował moją męskość. Jęknąłem przeciągle. Byłem już na skraju, ale Gerard postanowił skończyć swoją zabawę i ściągnął moje bokserki. Dłużej nie czekając zdjąłem te jego. Rozszerzył moje nogi i delikatnie we mnie wszedł. Jęknąłem cichutko. Odczułem ból, bo nie przygotował mnie do tego, ale wiedziałem, że zaraz ten nieprzyjemny ból zamieni się w przyjemność. Zaczął się we mnie powoli poruszać. Krzyczałem głośno, podczas doznawania rozkoszy. Kochałem go, tak bardzo go kochałem.
-Gee, szybciej!- jęknąłem.
Gerard zaczął poruszać się szybciej, sprawiając tym mi jeszcze większą przyjemność. Wytrysnąłem na jego brzuch. Po chwili również poczułem w środku przyjemne ciepło. Gerard opadł obok mnie na łóżku. Czule pocałował mnie w usta i przytulił do siebie.
-Kocham cię, Gerard.- szepnąłem.
-Ja ciebie też, Frankie.- powiedział.- I nigdy nie opuszczę.
Taaak, taaak, taaak ! Nareszcie <3
OdpowiedzUsuńJak ja sie ciesze, że oni się w końcu ogarneli... choć znając życie, zaraz znów się coś spierniczy... mam nadzieję, że jednak nie xd
xoxo.
Nie, raczej nic się już nie spierniczy, bo już zbliżamy się do końca opowiadania xD Chyba, że Lindsey jeszcze wrzuci swoje trzy grosze przez następne trzy albo dwie części... Nie wiem xD
UsuńKolejny blog na który trafiłam całkowicie przypadkiem i jednocześnie postanowiłam, że pozostawię po sobie ślad w postaci komentarza.
OdpowiedzUsuńWczoraj wieczorem dokładnie zapoznałam się z całym tekstem, jaki do tej pory tutaj opublikowałaś i być może troszeczkę cię swoim zdaniem zniechęcę i zasmucę, ale cóż... nie porwało mnie. W oczy rzuciły mnie się liczne powtórzenia i kilka innych błędów, ale te rzeczy jest stosunkowo łatwo wyeliminować. Gorzej natomiast sprawa się ma z zachowaniem bohaterów, jest nieco, a momentami nawet bardzo, absurdalne. Szczególnie zabolało mnie to, gdy Frank znalazł się w mieszkaniu Maxa - to w jaki sposób postępował brunet i jego uczucia, nie, nikt normalny by się tak nie zachowywał. Byłby po prostu przerażony i na pewno nie miałby ochotę na rozmowy ze swoim oprawcą, nie darzyłby go po prostu zaufaniem.
Moje rady, popracuj nad swoim stylem, zwracaj również uwagę na to jak piszesz - jeśli czytasz mało, to polecam sięgać częściej po różnego rodzaju książki, to naprawdę pomaga i sprawi, że twoje słownictwo stanie się bogatsze ;) I zwracaj również większą uwagę na emocje postaci i staraj się je bardziej dopasować do sytuacji, pomyśl jakbyś ty czuła się, gdyby przydarzyło ci się coś podobnego.
Prosiłabym cię jednak byś się w żaden sposób nie zniechęcała i nie przestała pisać - drzemie w tobie pewien potencjał, bo historyjka, jako sama historyjka, tzn. pomysł na nią nie jest zły, a wręcz bym powiedziała, że dobry.
Styl da się poprawić poprzez ćwiczenia, natomiast wrażliwości nie da się w żaden sposób wyuczyć.
Tak więc życzę chęci i oczywiście weny! :)
Będę tutaj co jakiś czas zaglądać i sprawdzać jak ci idzie. Tak więc: Powodzenia!
Zostawiam jeszcze link do mojego bloga: http://do-not-to-be-afraid-about-dark.blogspot.com/ Jeśli miałabyś ochotę na zapoznanie się z moimi pracami.
Z chęcią zajrzę na twój blog :)
UsuńCzytam wiele książek, ale jakoś tak ostatnio wyszło, że nie miałam zupełnie czasu na ich czytanie, bo prowadzę bardzo aktywny tryb życia, to znaczy, że jeżdżę do szkoły muzycznej i większość czasu poświęcam głównie w niej i na muzyce, i rysowaniu. Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc sama po sobie nie spodziewałam się wiele. Przyjmę do serca twoje rady i mam nadzieję, że następne opowiadanie, jakie aktualnie zamierzam pisać bardziej przypadnie ci do gustu. :) Nie będę się zrażać do pisania, bo jest to coś (zaraz po muzyce) czym lubię się zajmować. Postaram się też dodać więcej opisów i odczuć bohaterów, nad czym obecnie pracuję.
Dziękuję za słowa krytyki, które zapaliły w mojej głowie czerwoną lampkę, że wiele jeszcze muszę poprawić. :)
Brak czasu, eh, skąd ja to znam :D Ja też często zaniedbuję jedne hobby na rzecz drugiego. Po prostu ilość wolnego czasu jaką dysponuję, nie jest wystarczająca bym mogła zająć się wszystkim, ale cóż zrobić, kiedyś spać muszę, a obowiązki są zawsze na miejscu pierwszym mojej listy.
UsuńJeśli można wiedzieć: Od jak dawna grasz na pianinie? I czy wstawisz tu jakiś swój rysunek? :3 *słodkie paczadła kota ze shreka*
Gram na pianinie o ile się nie mylę już siedem lat xD W przyszłym roku kończę pierwszy stopień szkoły muzycznej, a potem idę na drugi. xD Mam ogólnie wielkie plany na życie xD
UsuńMogę wstawić kilka rysunków w następnym poście (oczywiście nie powalają z nóg, ale nie są złe, ćwiczenie czyni mistrza. xD).
Wielkie plany, ale z realizacją gorzej? xD Jeśli tak to piona :D
UsuńNo coś w tym stylu. Jeszcze dużo lat pracy przede mną...
UsuńPrzede mną również, ale wiesz... Ja mam cały czas wrażenie, że za mało robię w danym kierunku, by cokolwiek z tego wyszło.
UsuńOkay, ja się tu uzewnętrzniam, a nie od tego są komentarze ;)
Jakbyś chciała pogadać, moje GG: 51153432
Nie mam GG XDDD i nie mam zamiaru zakładać xD Za to dysponuję fb i Skype xD
UsuńSkype to ja natomiast nie mam xD A FB, hm... To nie najgorszy pomysł, ale, no właściwie to nie ma ale, ale (czyli jednak jakieś jest ;.;) ja wolę e-mail :D Tzn. Przydałby się chociażby po to, żeby ci mogła FB wysyłać :D
Usuń