środa, 9 lipca 2014

The Only Hope For Me Is You/Part 20

[FRANK]
Leżałem na łóżku. Wszystko mnie bolało. Byłem cały zmasakrowany- i fizycznie, i psychicznie. Co prawda, mogłem teraz uciec, bo Max mnie nie pilnował, ale nie miałem nawet siły by unieść dłoń do góry. Drzwi do sypialni otworzyły się a do pomieszczenia wpadł Max z pudełkiem jakiś tabletek i whiskey. Usiadł obok mnie na łóżku.
-Chcesz się napić?- zapytał.
-Nie...- wyszeptałem. Nawet mojego głosu nie było stać na nic więcej niż na ciężki szept.
-To może chcesz trochę tabletek?
-Nie.
-Dobra, więcej dla mnie. Nie wiesz, co tracisz.
Wziął do ust pierwszą tabletkę i popił ją sporym łykiem alkoholu. Kolejna tabletka. Kolejny łyk alkoholu. W sumie połknął chyba z dziesięć tych tabletek. Wstał z łóżka i chwiejnym krokiem ruszył w stronę szafy. Wyjął z niej jakiś pistolet i wycelował we mnie. O kurwa.
Max przyłożył sobie pistolet do głowy. Już miał nacisnąć spust, ale upadł. Najzwyczajniej w świecie upadł. Zgon na moich oczach. Świetnie. Podszedłem do niego i przyłożyłem rękę do jego żyły na nadgarstku. Jakiś tam znikomy puls jest. Cholera jasna.
Ubrałem spodnie i zbiegłem na dół po schodach. Dzwonić po kogoś czy uciekać? Wiem! Zadzwonię do Gerarda! Pobiegłem do kuchni. Gdzieś tu musi być schowany mój telefon... Otworzyłem każdą szafkę. W ostatniej, którą otworzyłem znajdowało się małe pudełko. Idealne na telefon. Otworzyłem je. Sukces. Znalazłem mój telefon!
Wybrałem numer do Gerarda. Pierwszy sygnał. Drugi. Trzeci. Cholera odbierz, Gee. Czwarty. Odebrał.
-Halo?- usłyszałem zmęczony głos Gerarda. Widocznie go obudziłem. Spojrzałem na zegarek w kuchni. Okej, dopiero 21, a Gerard już postanowił iść spać?
-Gerard! Przepraszam, że cię obudziłem.
-Frank?- zapytał z lekkim zaskoczeniem.- To naprawdę ty?
-Nie. Niedźwiadek.- odpowiedziałem.- Weź tu po mnie przyjedź, porywacz się chyba zaćpał na śmierć, jestem w tym przeklętym domu, zgwałcony, pobity i uwięziony!
-CO?!
-No to! Błagam, przyjedź! Zabierz mnie do domu!- łkałem.
-Dobrze, już jadę. Gdzie to jest?
-Gdzieś na obrzeżach New Jersey. Totalne pustkowie. Tylko jeden dom tu stoi.
-Dobra, moment. Zgarnę tylko twoją mamę, moją i jej znajomego policjanta, tylko nigdzie się nie ruszaj. Zachowaj spokój.
-Okej, okej. Tylko się pospiesz. Błagam.
-Spokojnie, Frankie.
Rozłączył się.
Usiadłem skulony w kuchni na podłodze.
***
Po dwudziestu minutach usłyszałem huk. Skoczyłem na równe nogi i ujrzałem, że drzwi wejściowe zostały wyważone, a do środka wszedł facet z bronią. Wystraszony uniosłem ręce do góry. Za tym facetem wszedł Gerard.
-Frankie!- krzyknął i podbiegł do mnie.
Przytulił mnie do siebie.
-Au!- syknąłem.
Rozpłakał się. Również się popłakałem. Objąłem go ramionami w torsie.
-Nie płacz, Gerard.- wyszeptałem.
-Jak mam nie płakać, skoro ktoś cię zranił?- wyszeptał przez łzy.
-To nic takiego... Ucierpiała najbardziej na tym moja psychika... Ale kto by się tam przejmował głupim Frankiem Iero...
-Ja.- powiedział.
Uniósł palcem moją brodę do góry i lekko mnie pocałował. O tak, brakowało mi tego... Oderwał się ode mnie i spojrzał na moją klatkę piersiową całą w ranach. Potem przeniósł wzrok na posiniaczone ręce i jeszcze bardziej się rozpłakał. Mocno się do niego przytuliłem, a on odwzajemnił uścisk.
Po chwili po schodach zszedł policjant prowadzący Max'a. Tak, niech go zamkną w pierdlu.
-Chodź, Frankie. Pojedziesz do domu.- szepnął Gerard.
Wziął mnie na ręce. Oplotłem rękami jego szyję, a nogami w pasie. Wyszliśmy z domu. Podeszliśmy do czarnego auta, chyba mamy Gerarda. Z samochodu wyszły dwie kobiety. Moja mama i pani Way. Gerard odstawił mnie na ziemię. Zrobiło mi się zimno. No tak. Prawie połowa listopada, a ja paraduję bez koszulki.
-Frank!- krzyknęła do mnie moja mama i podbiegła do mnie.
Przytuliła mnie bardzo mocno, na co zareagowało moje obolałe ciało. Oderwała się ode mnie.
-Wejdź do samochodu, bo się przeziębisz.- powiedziała.
Gerard otworzył mi drzwi. Wszedłem do samochodu, a Gerard za mną. Usiedliśmy koło siebie.
-Chodź na kolana.- powiedział.
Wgramoliłem się na niego i mocno się do niego przytuliłem. Gerard objął mnie swoimi ramionami.
-Opowiesz mi, jak to się stało, że cię porwali?- zapytał.
-No więc. Koncert. Szedłem do sklepu, gdy nagle ktoś mnie złapał ramionami i wciągnął do jakieś ślepej uliczki. Okazało się, że to Jason...
-Wiedziałem!
-Nie przerywaj mi... Do tego doszedł jeszcze Simon i mnie zlali. Potem Jason mi przyłożył czymś nasączoną chusteczkę i zasnąłem. Obudziłem się w bagażniku. Wyciągnęli mnie z niego i weszliśmy do tego domu. Okazało się, że jestem zapłatą za towar, a potem już się chyba domyślasz, co się działo...- powiedziałem.
-Yhhh, ważne, że już cię znaleźliśmy i jesteś w jednym kawałku.- powiedział Gerard.- Kocham cię, Frankie.
-Ja ciebie też, Gee.
Gerard mnie pocałował.
Do samochodu weszła moja mama i mama Gerarda. Pojechaliśmy do domu.
________________________________________________________________________________
Może będę pisać opowiadanie jednoczęściowe. Z Mikey'em, jednorożcami i marihuaną, bądź LSD (jeszcze sobie muszę to poukładać w głowie) w roli głównej xD ~~propozycja podrzucona przez kolegę, jak się wam podoba takie coś to piszcie komentarze xD
W ogóle piszcie komentarze, bo lubię je czytać. Aż mi się miło na serduszku robi :D Lubię was xD
xoxo.
Nancy :)


6 komentarzy:

  1. Tfoj najwienkszy faneł! Super wielki + za kreatywnosc! Czekam na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie że przyszło to im zbyt łatwo i coś za szybko.Generalnie jest ok.Pracuj nad tymi opisami bo to one dają smaczek , a na tak krótki rozdział dialogów jest za dużo? Nie, do tego chyba nie powinnam się przyczepiać. Nie zauważyłam jakiś błędów stylistycznych (interpunkcja to moja pięta achillesowa więc nie spodziewaj się jej doszukiwania). I drażni mnie dalej to samo.Główne postacie są mocno zarysowane , ale co ze scenerią i pobocznymi? Masz lekkie pismo , podoba mi się to.Cieszę się że nie robisz z bohaterów emosowatych ciot ( zachowanie) ale za dużo czerni! Nawet jak na MCR XD Kocham Cie całym sercem mym i życzę Ci jak najlepiej ale weź ogarnij trochę co ja piszę i weź to do serducha ( ja się tu produkuje i PRAWIE nic). Tak jak pisałam wcześniej , nie jestem ekspertem ale wydaje mi się że mam na tyle "doświadczenia" iż można zastosować się do tego co piszę . I żeby nie było to żaden bulwers nie jest! Niech jednorożce będą z Tobą! I te dragi z resztą też XD ( w opowiadani oczywiście ;)) Czekam na więcej.
    Sorry,kocham pisać o wszystkim i o niczym XD
    XOXO Mia <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Spokojnie, akcja jeszcze będzie. Mam to mniej więcej poukładane w głowie tylko muszę jeszcze opracować to w tekst. Muszę cię zmartwić, bo Frank zostanie emosowatą ciotą. Wszystko wkrótce zacznie się sypać, ich miłość, itd. itp. Nic nie trwa wiecznie, a to tylko i wyłącznie wina jednej osoby. Ogólnie znowu zostanie narażone życie Franka, ale co ja tu będę pisać. Wszystko się wyjaśni w następnych rozdziałach, taka niespodzianka będzie :D Huehue. To jest moje pierwsze opowiadanie, więc no opisów też nie za bardzo umiem stworzyć, ale staram się jak mogę, żeby wyszła z tego jakaś jedna dobra całość.
    xoxo
    Nancy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem,rozumiem. Muszę Cię tu trochę po stresować bo inaczej na ludzi nie wyjdziesz! XD Noo ale ćwiczenie czyni mistrza więc nawet jak opisy nie będą miały sensu ..To i tak dobrze bo są! Ćwicz! :D

      Usuń
    2. Zmartwię cię- wcale mnie nie stresujesz xD Ja tu jestem człowiekiem, który na co dzień przyjmuje krytykę od wszystkich, więc... xD Nikt się nie liczy ze mną, wszyscy zawsze uważają się za lepszych, a jeszcze najgorsze jest to, że moja była już przyjaciółka zaczęła mnie obrażać, bo słucham MCR XD Chore, no ale cóż. Tacy ludzie tylko w Polsce.

      Usuń
  4. 24 yrs old Dental Hygienist Cale Royds, hailing from Bow Island enjoys watching movies like Funny Bones and Glassblowing. Took a trip to Historic City of Sucre and drives a Mercedes-Benz SSK Roadster. odwiedz nasza strone internetowa

    OdpowiedzUsuń