wtorek, 8 lipca 2014

The Only Hope For Me Is You/Part 16

[FRANK]
Gdy obudziłem się, leżałem na czymś miękkim. Otworzyłem oczy. Leżałem. Na łóżku. Całkiem nagi. Jedną rękę miałem przypiętą czymś podobnym do kajdanek do rurki z oparcia łóżka. Usiadłem i syknąłem z bólu. Bolał mnie tyłek, nogi, całe ciało. Jak się czułem? Zgwałcony.
Usłyszałem kroki. Położyłem się z powrotem na łóżku i udawałem, że śpię. Ktoś usiadł przy mnie i zaczął gładzić ręką moje włosy. Zacząłem szybko oddychać.
-Eh, Frankie, Frankie. Mnie nie oszukasz.- odezwał się Max.-Ale nie bój się. Ty będziesz zaspakajał moje potrzeby, a ja w zamian cię wyżywię i tak dalej.
Otworzyłem powoli oczy. Usiadłem na łóżku i przykryłem się kocem, który leżał na skraju łóżka.
-Nie wstydź się, przecież już cię widziałem nagiego.- zaśmiał się ponuro.
-Boję się.- szepnąłem.
-Czego? Nic ci się tu nie stanie, jak będziesz grzeczny.- powiedział.
-Ale ja nie chcę być wykorzystywany.
-Nie masz wyboru. Zapłacili za towar tobą.
-Nie jestem jakąś pierdoloną zabawką!- krzyknąłem.
Zatkał mi usta i przybliżył się do mnie. Objął mnie ramieniem.
-Cichutko.- pogładził mnie po plecach.- Idź wziąć prysznic. Dam ci ubrania.
Niby porywacz jest taki milutki? Mamo, ratuj. Ja chcę do domu!
Podszedł do szafy, która stała na drugim końcu pokoju i wyjął ubrania. Rzucił mi je na łóżko. Otworzył zamek kajdanek.
-Tam masz łazienkę.- wskazał drzwi w pokoju i wyszedł.
Łazienka porywacza i dilera? Pewnie znajdę tam prochy, LSD, pistolety, itp. No Frank, przygotuj się na szok. Chwyciłem ubrania i otworzyłem drzwi łazienki.
Łazienka jak każda inna. Zamknąłem się na klucz w pomieszczeniu i odłożyłem ubrania na blat przy umywalce. Popatrzyłem w lustro. O matko, wyglądam strasznie. Kilka zadrapań na klatce piersiowej i kilka siniaków na rękach i na udach... Kiedy ten koszmar się skończy? Ja chcę wracać do mojego cieplutkiego domu z mamą w środku. No ewentualnie z Gerardem w środku.
Wszedłem pod prysznic i odkręciłem strumień z ciepłą wodą. Umyłem się i wytarłem, po czym ubrałem się w ubrania. Stanąłem przed lustrem. Schyliłem się do szafki pod zlewem i ją otworzyłem. Ręczniki i inne bzdety do łazienki. Zero niebezpiecznych rzeczy, no chyba, że żyletka.
Zamknąłem szafkę i zszedłem na dół po schodach. Wszedłem niepewnie do kuchni, gdzie znajdował się Max palący papierosa.
-Zjesz coś?- zapytał.
Pokiwałem głową w geście zaprzeczenia.
-A napijesz się czegoś?
-Kawy, jeśli można.
Wyjął z szafki kawę rozpuszczalną i kubek, a do czajnika nalał wody. Wsypał kawę do kubka, a gdy woda się zagotowała dolał jej.
-Z mlekiem?
-Nie.
-Cukier?
-Nie.
Odstawił mi kawę na stół. Usiadłem przy nim i chwyciłem kawę do rąk. Niepewnie upiłem jeden łyk.
-Nie krępuj się. To, że jestem dilerem, to nie znaczy, że chcę cię nafaszerować jakimiś prochami.
Wypiłem zatem całą kawę.
_____________________________________________________________________________
Jednak nie było dużo opisów... Cóż, jestem słaba w pisaniu ich xD Rozdział krótki, ale mimo wszystko mam nadzieję,
że chodź trochę się podobał :)

2 komentarze:

  1. Ojj..Coś mi się tu rodzinnie zaczyna robić xd Wariuje i tyle. No ale to jest to! Ja chce jeszcze dłuższe! I tak powinnam się cieszyć że tak często dodajesz rozdziały ale .. Odczuwam niedosyt! No a to chyba dobrze , nie? :D
    XOXO Mia <3

    OdpowiedzUsuń