Dedykacja dla... Gabi Kwiatkowska! xD
Fajnie, że ci się podoba! :D
Enjoy!
_______________________________________________________________________________
[FRANK]
Obudziłem się. Znajdowałem się w ciasnym pomieszczeniu. Kurwa, bagażnik.
Dobra, muszę się opanować. Postaram się być spokojny do końca podróży... Właśnie, gdzie my jedziemy? Czemu mnie porwali? Co zamierzają? Tysiące pytań, brak jakichkolwiek odpowiedzi.
Samochód zatrzymał się. Klapa bagażnika otworzyła się. Ciemno wszędzie.
-Kurwa, czego wy ode mnie chcecie?- krzyknąłem i wyskoczyłem z bagażnika.
Rzuciłem się na Simona.
-Jason, weź jakiś sznur i go zwiąż, bo mnie już wkurza ten dzieciak. Jakiś agresywny jest.- powiedział Simon.
Jason wyjął z bagażnika jakąś linę i obwiązał mnie ją. Po chwili weszliśmy do jakiegoś budynku. Simon zapalił światło. Chyba to był czyjś dom.
-Max, jesteś tu?- krzyknął Jason.
-Ta! Weźcie tego gnojka to piwnicy. Zaraz tam przyjdę.
Co? Simon otworzył jakieś drzwi. Zeszliśmy schodami w dół. Zimno, wilgotno i ciemno. Piwnica.
Jason usadził mnie na jakimś krześle i przywiązał do niego. Przyszedł właściciel domu.
-To chcecie mi zostawić za towar?- zapytał.
Rozszerzyłem powieki i otworzyłem usta z zdziwienia. Jestem zapłatą za towar?
-No, a coś się nie podoba? Możesz z nim zrobić co chcesz...- powiedział Simon.
-Nie no, dobry jest.
-Co wy do cholery jasnej zamierzacie?!- zacząłem się wiercić na krześle.
-O i niegrzeczny. Lubię takich.- powiedział Max i wręczył Simonowi jakąś paczkę.
Jason podszedł do mnie i znowu mi przyłożył chusteczkę z niezidentyfikowaną substancją. Zasnąłem.
***
[GERARD]
Gdzie on jest? Poszedł jakieś dwadzieścia minut temu do sklepu. Koncert dobiegł końca, a go nie ma. Ufo go porwało, czy co?
Ludzie się rozeszli. Podszedłem do moich przyjaciół.
-Widział ktoś z was Franka?- zapytałem.
-Nie, a co się stało?- zapytał Bob.
-Poszedł kupić coś do picia i nie wrócił...
-To może chodźmy go poszukać, a nie stójmy tu jak jakieś kołki?- zaproponował Ray.
Udaliśmy się w stronę najbliższego sklepu. Frankowi nie chciałoby się iść nigdzie indziej. Wszedłem do środka z Ray'em.
-Przepraszam, czy widział tu może pan niskiego chłopaka, krótkie czerwono- czarne włosy?- zapytałem.
-Nikogo takiego tu nie było.- odpowiedział.- A coś się stało?
-Nie no w sumie to pytamy, bo byliśmy na koncercie i powiedział, że idzie kupić coś do picia i nie wrócił.
-Widziałem jak się tu kręciło jakiś dwóch typów. Mieli na oko po osiemnaście lat. Wysokich, umięśnionych. Jeden był blondynem, a drugi brunetem. Jeden miał na sobie bluzę z logiem jakiegoś liceum.
Kurwa.
Simon i Jason.
Wybiegłem ze sklepu, a Ray za mną.
-Gerard, co się stało?- zapytał zaniepokojony.
-Ten facet nie opisał nikogo innego, jak Jasona i Simona!- krzyknąłem.- Jak się coś stało Frankowi, to nie wiem co im zrobię!
-Gee, spokojnie. Znajdzie się.- powiedziała ze spokojem w głosie Jamia.
-Jak mam być spokojny, gdy chodzi o mojego chłopaka? Jeśli mu się coś stanie?
-Poczekaj. Zadzwońmy do jego mamy. Może akurat wrócił do domu?- powiedział Bob.
-Nie mam jej numeru telefonu.
-Ja mam!- powiedziała Jamia.- Kiedyś wyszliśmy razem do parku i jego mama podała mi swój numer, bo Frank zawsze zapomina wziąć telefon z domu.
-Dobra. Daj telefon.- powiedziałem.
Jamia podała mi swój telefon i wybrałem numer do mamy Franka. Po chwili odebrała.
-Dzień dobry. Tu Gerard Way, chłopak Franka. Dzwonię, aby zapytać czy Frank jest może już w domu?
-Nie, przecież poszedł na koncert z tobą i z przyjaciółmi na koncert.- odparła pani Iero.
-Kurde.
-Coś się stało?
-Frank gdzieś zniknął.
-Co?! Jak to?! Gdzie jesteście? Zaraz podjadę.
Wytłumaczyłem jej, gdzie się znajdujemy, po czym rozłączyłem się i oddałem telefon Jamii. Nie czekaliśmy długo, mama Franka pojawiła się w błyskawicznym tempie. Zaparkowała na parkingu obok sklepu.
-Dzień dobry.- powiedzieli wszyscy, gdy wysiadła z samochodu.
-Dzień dobry, dzieci. - odpowiedziała.- A więc, wytłumaczcie mi co się stało.
-No to tak.- zacząłem.- Był koncert i kilkanaście minut przed końcem Frank powiedział mi, że idzie kupić coś do picia. To tyle. Nie wrócił. Byliśmy przed chwilą w sklepie i dowiedzieliśmy się, ze kręciło się tu dwóch chłopaków. Po tym, co powiedział sprzedawca, to znaczy po opisaniu ich wyglądu, mogę stwierdzić, że był to Simon i Jason.
-A kto to taki?- zapytała.
-Simon to mój były chłopak, który domaga się zemsty, a Jason to szef drużyny koszykarskiej ze szkoły, pomaga Simonowi.- powiedziałem.
-Aha. Chyba będziemy musieli zadzwonić na policję. Sami sobie nie damy rady.- odparła i wyciągnęła z torebki telefon komórkowy. Wybrała numer na policję.- Dzień dobry, nazywam się Linda Iero i chciałabym zgłosić zaginięcie syna.
Wytłumaczyła okoliczności zaginięcia i rozłączyła się.
-I co?- zapytałem.
-Powiedzieli, że będą go szukać...- powiedziała i wybuchła płaczem.- Mój Frankie...- wypowiedziała przez łzy.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Muszę ją teraz wspierać...
_________________________________________________________________________________
Biedny Frank... Nie wiem, jak mogłam wymyślić porwanie go... No ale cóż, akcja musi być! Huehuehuehuehuehuehue xD
omg dziękuje za dedyk, baaaardzo mi miło ;3 ale nwm co teraz, no nie moge usiedzieć w miejscu co będzie dalej :/ ale nie moge się doczekac następnych rozdziałów, trzymasz nas w napięciu XD dziękuje, że to piszesz <3
OdpowiedzUsuńHahaha, a teraz cię zmartwię.
UsuńNie mam napisanych więcej części.
I nie mam żadnego pomysłu, aby to kontynuować xD
Ale na szczęście siedzę teraz z koleżanką i robimy burzę mózgów xD
huehuehuehuehueh czekam czekam, w końcu już się uzależniłam, ale będę cierpliwa ;D
OdpowiedzUsuńAghhh! Wcięło mój komentarz! Mia jest zła :_: Dobra! Już piszę coś konkretnego ;p Podoba mi się . Postaraj się wprowadzić więcej opisów choć jak widzę *poprawia okulary* lepiej jest! Troszkę mnie to drażni ale i tak .. Robi się coraz ciekawiej. Lekko przewidywalne. Ok , nie jest tak ale pisze to dla twojego dobra! Pobaw się tym trochę , niech to opowiadanie stanie się magiczne! Zapowiada się dobrze ;p
OdpowiedzUsuńTak, myślałam właśnie nad dalszym ciągiem i doszłam do wniosku, że Frank z zimną krwią pozabija wszystkich co go porwali, przyjedzie Mikey na jednorożcu i pojadą do tęczowej krainy, gdzie będzie na nich czekał zrozpaczony Gerard z depresją! :D
OdpowiedzUsuńA tak serio następny rozdział się pisze (tak, sam się pisze xD) i jest dosyć normalny. Będzie w nim dużo opisów, bo głównie to będą przemyślenia.