niedziela, 3 sierpnia 2014

Never Let Them Take The Light Behind Your Eyes ~~ Rozdział IX

[Frank]
Za oknem panowała jasność. Słońce mocno świeciło, co uniemożliwiło mi dalsze spanie. Odkopałem się spod grubej kołdry. Zimno buchnęło na moje ciało, które było pozbawione piżamy. Okrywały je minimalnie bokserki. Usiadłem na krawędzi łóżka. Byłem cholernie niewyspany. Nie spałem pół nocy, bo Gerard postanowił mnie błagać o wpuszczenie do pokoju, do łóżka. Ostatecznie go olałem. W końcu nawoływanie ucichło i zasnąłem. Wstałem z łóżka. Moje stopy zetknęły się z panelami, od których bił nieprzyjemny chłód. Podreptałem do drzwi. Próbowałem je otworzyć, gdy nagle sobie przypomniałem, że zamknąłem je na klucz, aby ten kretyn tu nie wszedł. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z pokoju. Prawie się wywróciłem na przeciwległą ścianę, ale zachowałem równowagę i ustałem, ledwo, bo ledwo, na nogach. A rzeczą, albo raczej osobą, o którą się potknąłem był nikt inny jak szanowny pan Gerard Way. Przespał tu całą noc? Brawa dla niego. Usiadłem przy nim. Mój wzrok utkwiłem w jego twarzy. Aż ciężko pomyśleć, że ten człowiek wczoraj pragnął mnie. Wyglądał tak niewinnie, gdy spał. Powieki lekko drżały, więc chyba mu się coś śniło. Miał lekko uchylone usta. Na twarz opadało mu kilka kosmyków czerwonych włosów. Był przystojny, dziwię mu się, że jeszcze nie ma dziewczyny, czy chłopaka. Zaraz, co? Był przystojny? Dobra nie ważne. Wyciągnąłem rękę i musnąłem palcami jego miękką i delikatną skórę policzka. Pogłaskałem go po nim. Gdy jego powieki zaczęły powoli się uchylać, zabrałem rękę, jak oparzony. Co ja przed chwilą tak właściwie zrobiłem? Gerard spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem, zamrugał kilka razy i uniósł się do siadu.
-Eee, czemu spałem na podłodze?- zapytał.- I czemu tutaj?
Nie odpowiedziałem mu. Niech sobie sam przypomni, co wczoraj robił.
-Ej, odpowiesz mi?- podrapał się po karku.
-Nie.- mruknąłem i wstałem z podłogi.
Udałem się do kuchni, aby sobie zrobić kawy. Gerard przybłąkał się za mną.
-O ja pierdolę!- krzyknął.- Już dziesiąta? Spóźnię się na wykłady! Cholera, Frank, czemu mnie wcześniej nie obudziłeś?
-Może dlatego, że dopiero wstałem?
-Kurwa mać.
Wybiegł z kuchni i jak się domyślam pobiegł do łazienki, aby się ogarnąć, bo wyglądał strasznie. Ustawiłem czajnik z wodą na kuchence elektrycznej i z szafki wyjąłem dwa kubki. Wsypałem do nich kawy i cukier, a następnie zalałem wrzątkiem. Dolałem mleka i odstawiłem kubki na stół. Usiadłem na krześle i chwyciłem swój kubek w oburącz. Upiłem łyk. W kuchni z powrotem pojawił się Gerard. Tym razem był już ogarnięty. Zmierzyłem go wzrokiem. Jego nogi opinały czarne jeansy, a na torsie zwisała wręcz podkoszulka z logiem zespołu Iron Maiden. Cóż, widzę, że ma dobry gust muzyczny, tak jak ja. Blada twarz miała na polikach zdrowe rumieńce, a zielone oczy były podkreślone czarną kredką. Czerwone włosy były w twórczym nieładzie, co dodawało mu uroku. Boże, Frank opanuj się, jak ty w ogóle o nim myślisz? Jak jakiś gej, którym nie jestem i nigdy nie będę. Mężczyzna wziął kubek z kawą i od razu wypił wszystko.
-Tylko nie wróć pijany tak, jak wczoraj.- wymamrotałem.
-Ah, a więc o to chodzi! Porozmawiamy o tym, jak wrócę.- oznajmił.- A teraz muszę już iść. Na razie.
Podszedł do mnie i mnie przytulił, po czym wyszedł z kuchni. Czemu on mnie przytulił? Usłyszałem trzask drzwi. Poszedł sobie. Znowu zostałem sam na pastwę losu. Gdyby on chociaż miał jakiegoś zwierzaka, którym bym się zajął, ale nie! On woli być samotny. Ja bym nie wytrzymał przez tyle lat w pustym domu. Zawsze przychodził do mnie Andrew, gdy rodziców nie było. Albo babcia przyjeżdżała. Nigdy nie byłem w każdym razie sam. A tutaj... Tutaj jestem niestety sam. Otworzyłem lodówkę, aby wyjąć coś do jedzenia. Nic mi nie przypadło do gustu. W ogóle jakoś głodny nie byłem. Podszedłem się umyć i ubrać.
***
Ogarnięty wszedłem do salonu i rozsiadłem się na kanapie. Gdzie jest pilot od telewizora? Zacząłem go szukać, lecz jedyne co znalazłem to paczka papierosów. A więc, Gerard ma nałóg. Nie rozumiem, jak można tak sobie szkodzić? W ogóle ten dym śmierdzi...
Poszedłem do kuchni i z szafki nad zlewem wyjąłem zapałki. Wróciłem do salonu i otworzyłem okno na roścież. Na dworze nie było za ciepło. Od mojego obudzenia się zdążyło zajść za chmury. Zbliża się deszcz. Wiał silny wiatr. Wyszedłem na balkon. Oparłem się o ścianę, po której zaraz osunąłem się i usiadłem na zimnej podłodze. Wyjąłem z paczki jednego papierosa i wsadziłem go do ust. Odpaliłem zapałkę, po czym przyłożyłem ją do papierosa. Dobra, jest moc. Potrzymałem chwilę to gówno w buzi i zacząłem się krztusić. Wyjąłem i głośno zakaszlałem. Z powrotem wsadziłem do buzi. Po mieszkaniu rozległo się pukanie do drzwi. Przerażony szybko zgasiłem peta o podłogę i wyrzuciłem go przed siebie, po za balkon. Wszedłem do środka, zamknąłem drzwi balkonowe. Odłożyłem na miejsce papierosy, zapałki i udałem się do przedpokoju. Spojrzałem przez wizjer w drzwiach. Facet, który stał za drzwiami wyglądał znajomo. Zaraz, to ten lekarz ze szpitala. Bez dłuższego namysłu otworzyłem drzwi.
-Dzień dobry.- powiedziałem.
-Witaj, Frank.- powiedział pan Shidley.- Mogę?
-Tak, jasne.- usunąłem się spod drzwi, a gdy lekarz wszedł zamknąłem je na klucz.
-Nie ma Gerarda?- zapytał.
-Nie, jest na wykładach.
-Okej... A jak ci się tu podoba?
-Jest dobrze.- skłamałem.
Wcale nie było dobrze. Nie miałem z kim gadać, czułem się samotny. Ale w sumie to wszystko przeze mnie. To ja byłem chamskim idiotą i nie dopuszczałem do siebie Gerarda. Weszliśmy do salonu. Pan Shidley usiadł w fotelu.
-Napije się pan czegoś, kawy, herbaty?- zapytałem.
-Herbaty.- odpowiedział i się uśmiechnął.
Poszedłem do kuchni i wstawiłem wodę na herbatę i kawę dla mnie. Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie. Pan Shidley zmierzył mnie wzrokiem.
-Właściwie, to chciałem porozmawiać z Gerardem.- odezwał się po chwili milczenia.
-Powinien za niedługo wrócić. Może pan poczekać, jeśli się panu chce.
-Zależy, jak długo będę musiał czekać.
Poszedłem do kuchni i wyjąłem dwa kubki. Do jednego wsypałem kawę. Zalałem oba wodą, po czym do drugiego wsadziłem woreczek z herbatą. Zaniosłem kubki do salonu po czym wróciłem do kuchni po mleko, cukier i cytrynę. Usiadłem na kanapie i wziąłem do rąk kubek z kawą. Fe, jaka gorzka. Posłodziłem ją i dodałem mleka. No, o wiele lepsza. Popatrzyłem na lekarza, który ze znudzeniem mieszał herbatę.
No to sobie trochę poczekamy.
***
Gdy tak rozmawialiśmy o wszystkim, co się nawinęło na język, usłyszeliśmy przekręcanie klucza w zamku. Gerard przyszedł. Trzask drzwi i zamykanie zamka. Gerard wszedł do salonu.
-Cześć, Frankie...- powiedział i spojrzał na pana Shidley'a.- O, dzień dobry.
-Dzień dobry.- odpowiedział.- Frank, mógłbyś nas zostawić samych?
-Tak, oczywiście.- wstałem z kanapy i udałem się do mojego pokoju.
Ta, "Frankie, wyjdź. Dorośli muszą pogadać". Wkurza mnie coś takiego. Mam szesnaście lat, a wszyscy traktują mnie jak małe dziecko. Gdy wszedłem do pokoju, nie zamknąłem do końca drzwi. Zostawiłem je uchylone, aby słyszeć ich rozmowę.
-I jak sobie z nim radzisz?- zapytał doktor.
-Kurwa, on jest dziwny.-powiedział Gerard.- Przepraszam za słownictwo.
-Co masz na myśli mówiąc, że jest dziwny?
-Nie da się z nim dogadać. On nic nie chce powiedzieć.
-Gerardzie, on potrzebuje czasu.
-Wiem, ale jak mam mu pomóc, skoro on nie chce ze mną rozmawiać?
-Coś wymyślisz.- mruknął pan Shidley.- Ja muszę już iść. Obowiązki wzywają.
Usłyszałem kroki i zamykanie drzwi frontowych. No ładnie. Ja nie jestem dziwny! I kurwa, właśnie zamierzam z Gerardem pogadać.
-Frank, chodź tu. Mieliśmy porozmawiać.- krzyknął Gerard.
Wyszedłem z pokoju. Siedział na kanapie w salonie i nad czymś intensywnie myślał. Usiadłem wygodnie w fotelu i spojrzałem na niego. Czeka nas długa rozmowa. Czuję to...







4 komentarze:

  1. Ja czuję, że ta rozmowa może się zakończyć w bardzo przyjemny spobób *.*
    Nietrzeźwy Gee jakoś prawie zawsze jest taki napalony, że aż się mordka cieszy xd I, och jeju, czyżby pan Iero wreszcie się oganrął i da sobie pomóc?
    Czekam na więcej ;)
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pan Iero się ogarnął, a co do zakończenia tej rozmowy w bardzo przyjemny sposób to się jeszcze zastanowię xd Być może coś się wydarzy, ale nie będę nic zdradzać, hehe >:D

      Usuń
  2. Haha :D Fajny rozdział. Ja tam nie wiem czy nie za wcześnie na seks między nimi xD Ale jak będzie, to narzekać nie mam zamiaru ^^ :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś się między nimi wydarzy, niekoniecznie będzie seks, ale coś raczej będzie xD

      Usuń