niedziela, 10 sierpnia 2014

Never Let Them Take The Light Behind Your Eyes ~~ Rozdział XIV

[Gerard]
Frank zasnął. Z kolejną poważną rozmową muszę czekać do jutra. Z nietrzeźwym chłopakiem będzie ciężko rozmawiać. Całe szczęście, że ten upierdliwy sąsiad nie zadzwonił na policję. Miałbym poważne problemy. Jak teraz przychodzi mi na myśl, że mogli mi odebrać młodego Iero, to nie wiem co bym po prostu zrobił. Zdążyłem się do niego za bardzo przywiązać, więc to by była wielka strata. Po za tym cóż... Kocham go. Jest dla mnie bardzo ważny, nie mógłbym znieść, że by go zabrakło. Przykryłem chłopaka szczelnie kocem. Siedziałem jeszcze chwilę przy nim i wpatrywałem się w jego twarz. Spał spokojnie, jak małe dziecko. Od czasu do czasu jego powieki lekko drgały. Długie rzęsy rzucały nikłe cienie na jego miękkie, blade policzki, pokryte teraz delikatnym, zdrowym rumieńcem. Miał lekko rozchylone swoje mięciutkie wargi. Złożyłem pocałunek na jego czole, po czym wstałem i poszedłem do łazienki aby się umyć.

Wcisnąłem na swój tyłek bokserki. Następnie włożyłem luźny podkoszulek i wyszedłem z łazienki. W salonie było słychać ciche pochrapywanie. Podszedłem do drzwi do swojego pokoju i przez chwilę zawahałem się przed otworzeniem. Nie zostawię go przecież tam na tej niewygodnej kanapie. Rano będzie cały obolały. Wróciłem się do salonu i delikatnie wziąłem bruneta na ręce. Mamrotał coś pod nosem. Zmarszczył brwi i wtulił się w moją klatkę piersiową. Zgasiłem światło w salonie i wszedłem do pokoju chłopaka. Ułożyłem go na łóżku i zdjąłem mu spodnie. Został w podkoszulce i bokserkach. Przykryłem go kołdrą. Stałem chwilę w miejscu, aż w końcu zdecydowałem, że się z nim położę. Kanapa w mojej pracowni nie należała do najwygodniejszych, co prawda nie narzekałem na bezsenność ostatnio, ale teraz myślę, że chyba bym nie zasnął bez Franka przy sobie. Odchyliłem powoli kołdrę z drugiej strony łóżka i ułożyłem się obok chłopaka. Przysunąłem się do niego i objąłem go ręką w pasie. Stykaliśmy się całą długością ciał. Przyjemne uczucie móc tak bezkarnie się do niego przytulać. Szkoda, że nic o tym nie wie... Wtedy by było jeszcze milej go przytulać.
***
-Co ty odpierdalasz w moim łóżku do cholery jasnej?!- ze snu wyrwał mnie donośny krzyk Franka.
Nieprzytomnym wzrokiem przeczesałem pomieszczenie, w celu znalezienia chłopaka. Siedział obok mnie, szybko oddychał. Był przerażony. Bał się, że zrobiłem coś złego. Ja pierdolę.
-Frankie? Nie bój się.
-Kurwa, to jak zamierzasz mi wytłumaczyć to, że śpimy razem?!-krzyczał dalej.
-Ale spokojnie, nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi.- zaśmiałem się.- Wróciłeś wczoraj pijany... Odniosłem cię do twojego pokoju i po prostu się z tobą położyłem. Czy to coś złego?- zapytałem.
-Nie, ale...
-Ale?
-Wystraszyłem się.- szepnął.
-Nie miałeś czego. Nie mam złych intencji wobec ciebie.
Pokiwał głową, na znak, że rozumie. W pomieszczeniu zapanowała cisza. Frank spuścił wzrok.
-To może byś mi powiedział teraz, czemu sąsiad musiał cię przyprowadzić wczoraj i to na dodatek pijanego?-spojrzałem w jego oczy.
Frank ze strachem błądził wzrokiem po całym pokoju, byleby nie patrzeć w moje oczy.
-Mógłbyś na mnie spojrzeć?- chwyciłem jego twarz w dłonie.- I powiedzieć mi, dlaczego?- dodałem.
-Tak mogę...-puściłem jego twarz, a Frank oddalił się ode mnie.- Wkurzyłeś mnie. Wiesz jakie te tabletki są mocne? Bałem się, że już się nie obudzisz...
-Ale się obudziłem i żyję. Nic mi nie jest. Wiem, że to było bardzo złe, ale obiecuję, że już nigdy tego nie zrobię, za to ty...
-Co ja? Co złego w tym, że poszedłem się upić?- zapytał z wyrzutami.
-To, że mogło ci się coś stać, a ja bym tego nie zniósł.
-Ty? Ty się o mnie martwisz niby?
-Tak...
-Przestań, bo jeszcze w to uwierzę.
-Tak, Frank. Bałem się o ciebie jak cholera, a ty nic sobie z tego nie robisz.- warknąłem.-Bałem się, bo cię kocham...- ostatnie słowa powiedziałem cicho i bardziej do siebie.
Chyba nie usłyszał. Chyba.
-To było bardzo nieodpowiedzialne, Frank.- stwierdziłem.
-Jestem dzieckiem.- oznajmił Iero.- Więc mogę być nieodpowiedzialny.
-Ale...- zawahałem się.
-Ah, skończ już pieprzyć bez sensu.- rzucił się na mnie i zamknął mi usta pocałunkiem.
No czegoś takiego to ja się nie spodziewałem... Był to krótki, lecz przepełniony uczuciem pocałunek. Po chwili Frank, gdy oderwał się ode mnie, spojrzał mi głęboko w oczy. Gdyby jego spojrzenie zabijało, to bym dawno leżał już martwy. Jego spojrzenie przeszywało mnie na wylot. Dobrze wiedział czego chcę i teraz już do tego dojdzie, czy chce, czy nie, ale sądząc po tym, co przed chwilą zrobił, to chyba tak. Długo nie czekając rzuciłem się na chłopaka i wpiłem się bestialsko w jego usta. Męczyłem jego wargi swoimi, naparłem na niego całym ciałem. Frank położył ręce na moich plecach. Zaczął je gładzić w górę i w dół. Przygryzłem jego dolną wargę i lekko ją pociągnąłem. Chłopak rozchylił bardzo zachęcająco swoje usta, a ja wepchnąłem tam swój język. Walczył swoim o dominację, lecz na próżno. Wygrywałem z nim. Frank zjechał swoimi dłońmi na moje pośladki i lekko mnie klepnął w jeden. Oderwałem się od niego i usiadłem na nim. Patrzyłem z uwielbieniem na jego twarz, a on uroczo się uśmiechał. Postanowiłem pozbyć się z niego zbędnych części garderoby. Zerwałem podkoszulkę, która chyba nawet się rozerwała. Nie wiem, rzuciłem ją za siebie. Potem zająłem się swoją. Iero zmierzył mój tors wzrokiem i przygryzł wargę. Zachichotałem i pochyliłem się nad jego klatką piersiową. Ucałowałem ją, a potem zrobiłem ślad językiem na jego nieskazitelnie białej skórze od samego podbrzusza, kończąc na obojczykach. Ugryzłem go w szyję, na co jęknął głośno i przeciągle, a następnie pocałowałem go w tamto miejsce. Dobra, koniec tego obijania. Jeszcze raz go pocałowałem delikatnie w usta.
-Kurwa, Gerard. Zrób to w końcu, a nie.- wymamrotał Frank.
-Na pewno tego chcesz?- zapytałem.
-Tak!- krzyknął.
-No, to dźwignij się troszeczkę, Frankie.- wyszeptałem wprost do jego ucha, na co lekko drgnął.
Zgodnie z moją prośbą, chłopak uniósł delikatnie biodra, a ja zsunąłem z niego bokserki. O dobry Boże. Jakie on miał piękne ciało. Delikatnie umięśniony brzuszek i ta jego męskość... Z pewnością był już młodym mężczyzną, pomimo swojego wieku. Poczułem, jak dolną partię mojego ciała zalewa fala ciepła. Nie wiem ile się w niego wpatrywałem, ale z błogiego stanu wyrwało mnie lekkie szturchnięcie. Spojrzałem na jego twarz.
-No i na co się tak patrzysz, głupku?- zapytał.
Jego twarz oblały czerwone, niezdrowe rumieńce, co dodawało mu uroku. Zakrył twarz dłońmi, aby odciąć widok od jego zaczerwienionych policzków. Uroczo.
-Mrr, uroczy jesteś.- wymruczałem przy jego uchu.
-Spierdalaj, Gee.- szepnął.
-I niegrzeczny.-zachichotałem.
Pozbyłem się swojej bielizny i zszedłem z Franka. Pochyliłem się nad nim. Patrzyliśmy sobie w oczy. W jego miodowych tęczówkach tańczyły złote iskierki. Przymknąłem powieki i delikatnie, ale czule musnąłem jego wargi. Odwróciłem go na brzuch i rozchyliłem jego nogi. Pomasowałem zewnętrzną stronę bioder. Obśliniłem swoje palce i po kolei zacząłem je wsadzać w Franka. Poruszałem nimi chwilę w nim. Wyjąłem.
-Gotowy?- spytałem.
-Tak.
-Na początku może trochę boleć, ale później odczujesz już tylko przyjemność.-oznajmiłem.
Frank coś mruknął stłumionym przez poduszkę głosem. Chyba zrozumiał. Powoli i delikatnie wszedłem w Franka, aby nie zrobić mu krzywdy i żeby go to zbytnio nie bolało, ale i tak usłyszałem głośny krzyk spowodowany zapewne bólem.
-Wszystko w porządku? Jak chcesz to nie musimy dzisiaj tego robić.
-Kurwa, Gerard. Weź to wreszcie zrób, a nie jakieś sranie w banie.- zbulwersował się.
-No dobrze, już dobrze.- mruknąłem pod nosem.
Wszedłem cały w Franka, a on przeciągle jęknął. Zacisnął mocno pięści na poduszce. Zacząłem się bardzo powoli w nim poruszać. Chłopak wygiął się pod wpływem szybszych ruchów. Teraz już tak jakby odpłynął. Co jakiś czas tylko krzyczał, żebym zwiększył tempo, albo po prostu z przyjemności. Czułem, że zaraz dojdę. Zrobiłem kilka mocnych pchnięć. Płyn wypłynął ze mnie prosto w Franka. On również osiągnął spełnienie i wytrysnął na czarną pościel. Teraz z białą plamą na przodzie. Położyłem się obok niego. Frank wtulił się w moją klatkę piersiową, a ja delikatnie gładziłem jego plecy. Uniósł wzrok na mnie i cmoknął mnie w usta. Gdy się oderwał, ja pocałowałem go z większym zaangażowaniem. Przeczesałem ręką jego włosy i pocałowałem go w czoło.
-Kocham cię, skarbie.- szepnąłem.
Frank posłał mi jeden z najwspanialszych uśmiechów na świecie.
-Ja ciebie też, Gerardzie.- odpowiedział.
Nagle po mieszkaniu rozległo się pukanie do drzwi.
O cholera.



6 komentarzy:

  1. Hihi xD Takie szeksy tutaj się dzieją, że ho ho, tylko Frank taki wkurzający troszku, ale to może przez to zażenowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawia mnie, kto zapragnął ich odwiedzić ;) Miło się czytało. Teksty Franka najlepsze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta xD Frank zawsze musi rozwalić system tekstami w romantycznym momencie, nie wiem czemu xD

      Usuń
  3. Szybko stwierdził że jednak jest gotowy XDD szczerze musze przyznać, że w pierwszym opowiadaniu seks bardziej mi się podobał, ale no nie było źle ;D
    Tiaaa, teksty Frankiego są mega ;D
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń