Chłopak wciągnął jeszcze raz zapach Gerarda, aby zapamiętać go na dłużej. Gerard pachniał cudownie... Woń delikatnych perfum pomieszana z dymem papierosowym i z tym oryginalnym, męskim zapachem samego ciała Gerarda. Frank to kochał. Kochał zasypiać w jego silnych ramionach, o których za niedługo będzie mógł tylko pomarzyć. Ta cała sytuacja go przytłaczała.
Przytulił się jeszcze mocniej do kochanka i ucałował go w rozgrzany policzek. Wyplątał się z silnych ramion mężczyzny, a następnie spod kołdry. Wstał z łóżka i przykrył dokładniej Gerarda kołdrą. Po cichu ruszył do kuchni, uprzednio zamykając drzwi do sypialni, aby przygotować śniadanie dla siebie i ukochanego. Otworzył lodówkę. Popatrzył od góry do dołu. Westchnął. Wypadałoby zrobić zakupy, ale jemu się zwyczajnie nie chciało, więc postanowił zrobić naleśniki. Trochę oklepany pomysł, ale w zasadzie to nic innego nie umiał przygotować. Jego umiejętności kulinarne były marne, więc biorąc to pod uwagę, naleśniki to wcale nie był to aż tak zły pomysł. Przynajmniej nie spali kuchni Gerardowi. Zaśmiał się cichutko z własnej głupoty i zabrał się za robienie posiłku. Włączył ekspres do kawy. Hałas, jaki zrobiło urządzenie sprawiło, że serce Franka zabiło mocniej, bowiem nie chciał obudzić Gerarda. Do tego urządzenie skutecznie go pobudziło, jeszcze przed chwilą był nieco zaspany, ledwie przytomny. Przygotował ciasto na naleśniki i z szafki wyciągnął dwa białe kubki na kawę.
Jutro nie będzie jadł śniadania w tej kuchni. Od jutra nie będzie pił porannej kawy u boku swojego chłopaka. Wtedy właśnie przypomniał sobie, że jego dom dalej stoi zupełnie pusty. Kurz już pewnie na dobre osiadł na wszystkich meblach, a syf jaki panował w jego pokoju dalej był nieposprzątany. Dom teoretycznie należał do niego. Przecież był jedynym spadkobiercą. Teraz już wiedział, co zrobi z domem.
Gdy naleśniki były gotowe, posmarował je dżemem, oraz ładnie złożył. Ułożył je na talerzu. Razem z pięknie pachnącą kawą położył je na tacy. Powoli udał się do sypialni, gdzie być może dalej spał Gerard, o ile nie obudził go hałas wywołany przez ekspres. Łokciem otworzył sobie drzwi za pomocą klamki. Wszedł do pokoju. Gerard jeszcze spał, więc odłożył tacę z śniadaniem na szafkę nocną. Postanowił mu rządzić, miłą, miał taką nadzieję pobudkę. Wdrapał się na łóżko i pochylił się nad mężczyzną. Zaczął składać pocałunki na jego szyi, czasem lekko przygryzając jego delikatną skórę, aby go obudzić. Gerard zmarszczył brwi i przewrócił się na drugi bok. Frank przewrócił oczami. Cóż, obudzenie tego śpiocha było cięższe niż myślał. Ale wcale się nie dziwił Gerardowi, przecież wczoraj po południu musiał iść jeszcze na drugą zmianę do pracy, a gdy wrócił przez całą noc z nim płakał. Dziwne nie było, że był teraz tak strasznie zmęczony i nie szło go obudzić w żaden sposób.
Jednakże Frank tak łatwo się nie poddał. Dobrze wiedział, że Gerard już nie śpi, tylko zwyczajnie się z nim droczy. Pochylił się ponownie nad czerwonowłosym. Włosy Franka opadały w dół, przez co miał mniejszy dostęp do chłopaka. Odgarnął niesforne kosmyki za ucho. Złożył czuły pocałunek na policzku Gerarda.
- Gerard...- wymruczał uwodzicielskim głosem wprost do jego ucha i trącił jego policzek nosem, niczym mały kociak.
Zaczął przygryzać jego ucho, następnie szyję, na której się zassał pozostawiając w tym miejscu pokaźny ślad. Mężczyzna odwrócił się na plecy. Frank wszedł pod kołdrę i podwinął koszulkę Gerarda do góry. Składał pocałunki na jego klatce piersiowej, schodząc niżej, na podbrzusze. Zaczął się bawić gumką od jego czarnych bokserek, strzelał nią. Powolutku zdejmował jego bokserki. Chwycił w dłoń jego rosnącą od podniecenia męskość i zaczął ją delikatnie masować. Popatrzył w górę na twarz Gerarda, na którą wpłynął błogi uśmieszek. Frank cicho się zaśmiał i kontynuował swoją czynność. Zwiększył szybkość ruchów swojej dłoni. Oddech Gerarda stał się znacznie szybszy. Pocałował główkę jego penisa, lekko ją zagryzając, a następnie powoli zaczął wkładać go do buzi. Spojrzał na swojego kochanka, który teraz cicho pojękiwał. Sprawiał mu cholerną przyjemność. Przyspieszył ruchy swojego zwinnego języka. Gerard był już na skraju wytrzymałości, wiedział, że jeszcze chwila, a dojdzie w ustach młodego Iero. Zacisnął palce na włosach Franka i przycisnął go mocniej do swojego krocza. Powoli zaczął otwierać oczy.
Frank jeszcze bardziej przyspieszył, aby doprowadzić swojego chłopaka do spełnienia. Niedługo potem ciepły płyn rozlał się na jego podniebieniu. Wyjął z ust członka Gerarda i przełknął całą spermę pozostawioną w jego buzi. Podciągnął bokserki Gerarda na dawne miejsce i wyłonił się spod kołdry. Mężczyzna miał zamknięte powieki i głośno dyszał. Iero z zadziornym uśmiechem usiadł na jego biodrach i pochylił się nad nim aby złożyć na jego wargach czuły pocałunek.
Gerard powoli otworzył oczy i przyjrzał się uważnie swojemu chłopakowi, który jeszcze tak niedawno robił mu dobrze swoimi ślicznymi, mięciutkimi usteczkami. Przyciągnął go do siebie i wpił się w jego rozchylone wargi. Bawił się ustami młodszego. Co jakiś czas przygryzał jego dolną wargę. Chciał mu się odwdzięczyć za tak przyjemną pobudkę. Frank zarzucił mu ręce na szyję. Way położył mu dłonie na biodra, przyciągając go do siebie jeszcze bliżej, jeśli w ogóle to było jeszcze możliwe. Byli maksymalnie blisko siebie, już bardziej się nie dało. Musieliby stać się jedną osobą, by być jeszcze bliżej.
Gerard powoli osuwał się do pozycji leżącej na łóżko. Frank dalej przygniatał go ciężarem swojego ciała, podążając za nim w dół. Oparł się na rękach po obu stronach jego głowy i rozchylił jego wargi delikatnie przejeżdżając po nich językiem. Gerard wsunął rękę pod podkoszulkę Franka i zaczął gładzić jego rozgrzaną klatkę piersiową. Po długim i namiętnym pocałunku odepchnął go od siebie, a Frank spojrzał na niego z niemym pytaniem wymalowanym na twarzy, na co Way się tylko cicho zaśmiał i na jego twarz wpłynął rozbrajający wszystko, pociągający uśmiech. Iero usiadł prosto na nim, a Gerard podparł się łokciami o materac. Podniósł się do siadu i zaczął ściągać czarną podkoszulkę Franka. Ten zaś powiercił się trochę na jego biodrach, co pobudziło nieznacznie jego męskość. Gerard przygryzł wargę i rzucił podkoszulkę Franka gdzieś na podłogę. Młodszy tak samo postąpił z jego podkoszulką.
Frank wpił się agresywnie w usta Gerarda, który zaczął majstrować przy jego bokserkach. Iero przejechał językiem po dolnej wardze Gerarda, aby ten rozchylił swoje ciepłe, rozedrgane od pocałunku usta. Ich języki zaczęły się pocierać o siebie w szaleńczym tańcu. Way chwycił nadgarstki Franka i przewrócił go na plecy, lądując okrakiem na jego biodrach. Oderwał się od ust Franka, a na jego twarz wpłynął złowieszczy uśmieszek. Frank się cicho zaśmiał i wyszczerzył się w zniewalającym uśmiechu, pokazując przy tym białe ząbki. Gerard cmoknął go w usta. Zszedł z niego i jednym szybkim ruchem zdjął jego bokserki, a następnie swoje. Iero był już mocno pobudzony, co nie uszło uwadze mężczyzny.
Rozchylił jego nogi, a następnie wszedł w niego bez żadnej zapowiedzi. Frank jęknął przeciągle i wygiął się pod wpływem bólu, jaki zadał mu ukochany. Gerard pogłaskał go czule po policzku. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Way zaczął powoli się w nim poruszać, aby nie sprawić już chłopakowi większego bólu, lecz samą przyjemność. Chwycił w dłoń męskość chłopaka i zaczął nią ruszać w rytmie w jakim poruszał swoimi biodrami. Frank był wniebowzięty, Co chwilę głośno jęczał. Rytmiczne ruchy Gerarda sprawiały, że niemal odpływał. Było mu tak dobrze i przyjemnie, gdy sprawna dłoń mężczyzny masowała jego członka.
- Szybciej, Gerard...-powiedział.- S Z Y B C I E J!- krzyknął, gdy Gerard wykonał kolejne mocne pchnięcie, prosto w jego czuły punkt.
Gerard przyspieszył ruchy. Był bliski finału, tak, jak i Frank. Ruchy jego bioder, jak i ręki, która oplatała penisa Franka były już naprawdę szybkie. Jęczeli głośno.
Gerard doszedł w środku Franka, głośno wykrzykując jego imię. Frank doszedł niemal w tym samym momencie, wytryskając prosto w dłoń mężczyzny, oraz głośno krzycząc. Opadli zmęczeni koło siebie głośno dysząc. Spojrzeli na siebie błogim wzrokiem. Gerard pocałował czule Franka.
- Nie ma to jak seks z rana.- szepnął i przyciągnął do siebie Franka, aby go przytulić.
- Wiesz co? Śniadanie nam wystygnie.- zaśmiał się Frank i podniósł się do siadu.- Jak już nie wystygło.- dodał i wziął do ręki kubek z kawą. Na szczęście była ciepła, więc Frank upił łyk i odłożył z powrotem na tacę.
Way podniósł się leniwie do siadu i objął Franka ramieniem. Przykrył ich nagie ciała kołdrą. Frank ułożył tacę z jedzeniem na ich kolana i zabrał się za karmienie starszego. Wyglądało to co najmniej uroczo. Karmili się tak nawzajem, byli nadzwyczajnie szczęśliwi. Niby taka zwyczajna sytuacja, ale jak dużo radości im sprawiała. Frank kochał takie poranki. Mógłby dzień w dzień budzić się u boku Waya. Całować go, śpiącego w czoło, aby następnie wstać i zrobić im obojgu jakieś pyszne śniadanie. Potem wchodziłby z powrotem do pokoju, aby urządzić Gerardowi przyjemną pobudkę, która kończyłaby się na namiętnych pocałunkach, bądź na czymś więcej, tak, jak właśnie dzisiaj to miało miejsce.
Frank wpatrywał się w roześmiane oczy czerwonowłosego. Odgarnął niesforne kosmyki z jego twarzy. Nagle uśmiech z twarzy młodszego znikł. Wiedział, że jutro bowiem nie obudzi się w silnych ramionach Gerarda. Nie pocałuje go na dobry początek dnia. Nie zjedzą razem śniadania. Gerard nie pójdzie do pracy, aby potem wrócić do domu, w którym czekałaby na niego osoba, która go kocha.
Iero nagle opadł na tors Gerarda, który zszokowany tak nagłą zmianą nastroju chłopaka przytulił go mocno do siebie i pocałował go w czubek głowy. Był bardzo zaniepokojony i smutny. Bał się go stracić, a ich wspólne godziny coraz szybciej upływały gdzieś w dal. Zacisnął mocno powieki, aby nie rozpłakać się. Nie chciał, aby Frank trafił do tej pieprzonej rodziny zastępczej. A to wszystko przez jego nieuwagę. Gdyby nie tamten felerny poranek, w którym to ten głupi doktor musiał się dowiedzieć prawdy. Gerard uważał, że to tylko i wyłącznie jego wina, że doktor się dowiedział. Wcale tak nie musiało być, mógł to wszystko inaczej rozegrać. Tylko jak? No właśnie, inaczej się nie dało. No ale cholera, co w tym złego, że Frank się w nim zakochał i to z wzajemnością?! Nic! Ludzie to jebani, nietolerancyjni idioci. Naprawdę nie rozumiał, dlaczego ludzie, no może nie wszyscy, ale większość, mają tak złe nastawienie do gejów i lesbijek. Przecież to też są ludzie, jak każdy inny.
Poczuł coś mokrego na swojej klatce piersiowej. Otworzył oczy. Frank cicho szlochał. No i masz ci babo placek, pomyślał Gerard. Odchylił głowę czarnowłosego do tyłu i spojrzał w jego zapłakane, czekoladowe oczy. Przetarł jego mokrą od płaczu twarz i uśmiechnął się delikatnie.
- Frank, mógłbyś już nie płakać?- zapytał.- Musisz wziąć się w garść. Wszystko będzie dobrze i nawet nie próbuj zaprzeczać, bo mnie szlag trafi.- mówił.- Zobaczysz, jeszcze cię odzyskam. A nawet jeśli nie to... Przecież nie zabronią nam się spotykać. Nie mają prawa. Może to nie będzie tak jak do tej pory, ale zawsze lepsze to niż nic. Po za tym, ja muszę wreszcie wziąć się do roboty, a ty musisz iść do szkoły. Prawda? Więc dzisiaj grzecznie się spakujesz, pójdziesz z tymi wariatami do tego pieprzniętego domu i będziesz się grzecznie zachowywał, grzecznie chodził do szkoły, a ja cię będę z niej odbierać i będziemy sobie chodzić gdziekolwiek, byleby pobyć ze sobą, a potem będę cię odstawiał do domu. I nie rób, żadnych głupot. Dobrze?
Frank pokiwał niemrawo głową i spojrzał mu głęboko w oczy. Gerard ucałował go w usta i pogłaskał go po miękkich włosach.
- No, zuch chłopak.- powiedział Gerard.- I pamiętaj, że cię naprawdę mocno kocham i nic tego nie zmieni.
- Pamiętam.- odezwał się Frank.- Też cię kocham, Gee.
Przytulili się do siebie. Ten uścisk mógłby trwać i trwać, gdyby nie... Dzwonek do drzwi.
________________________________________________________________________________
Tak wiem, wiem... Rozdział miał się pojawić w zeszłym tygodniu, ale zwyczajnie nie wyrobiłam się z jego napisaniem. Nie miałam niestety zbyt dużo czasu, myślałam, że się wyrobię, ale jednak mi się nie udało. I końcówka jest beznadziejna, no ale.
I tak mam nadzieję, że się spodobało! xD
Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie, bo to mnie jakimś sposobem motywuje do napisania następnych części. Serio, aż mi się lepiej pisze ze świadomością, że ktoś jednak czyta te pierdoły.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co do koncertu Gerarda Waya! Naprawdę... Był wspaniały. Och, Gerard na żywo to niesamowite zjawisko. Myślę, że nie ma co tu dużo pisać. Chociaż stałam na balkonie i niestety nie widziałam jego twarzy dokładnie to po prostu bawiłam się świetnie. Darłam mordę, piszczałam, śpiewałam i skakałam w rytm muzyki. To było coś niesamowicie pięknego. Myślę, że zapamiętam to wydarzenie na bardzo długi czas.
I jeśli mam być szczera, to cały czas się zastanawiam, czemu on ma żonę, a nie... męża. xD Serio. Wierzcie, lub nie, ale jego głos i ruchy są jeszcze bardziej pedalskie na żywo niż na nagraniach. xD W ogóle, cały czas (no może nie cały czas) się wzruszał, szczególnie gdy wyciągnęliśmy kartki "We Missed You" podczas piosenki Action Cat. Albo, jeszcze gdy ktoś mu rzucił jakieś kwiatki na scenę, a on krzyknął "I fucking love flowers!''. No myślałam, że zaraz padnę na twarz.
Support Nothing But Thieves mnie naprawdę mile zaskoczył. Serio, chłopaki mają potencjał i myślę, że jeśli im tylko sława nie uderzy do głowy, to naprawdę mogą sobie nieźle poradzić w świecie muzyki.
Way obiecał, że wróci do Polski. Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy. Jeśli tak to... Nie wiem jak wy, ale ja jadę! :D
Z tego miejsca chciałam serdecznie pozdrowić dwie dziewczyny (co z tego, że nawet się nie dowiedzą, że je pozdrawiam), które siedziały, tak siedziały przede mną i wydawało mi się, że w ogóle nie były zainteresowane koncertem. Przyszyły sobie tak zwyczajnie posiedzieć, podczas gdy inni się bawili na całego. Jedna z nich, taka urocza blondyneczka sobie siedziała i coś robiła na telefonie, a druga po prostu siedziała i chyba też coś robiła na telefonie. Mniejsza o to. Gdy kopnęłam przez przypadek tą drugą glanem to ta odwróciła się do mnie z wzrokiem jakby miała mnie zaraz zabić, że kopnęłam ją tym głupim glanem. No hello, dziewczyno. Co mnie to obchodzi, że ty przyszłaś sobie posiedzieć na tym wspaniałym koncercie. Jeśli nie jesteś nim w ogóle zainteresowana to łaskawie mogłabyś się udać gdzieś do tyłu no bo, sorry, są tu osoby, które zamierzają się dobrze bawić, na ten przykład ja, a nie siedzieć tak jak ty i twoja koleżanka blondynka.
Z tego co wiem, na dole też nie było zbyt dobrze. Niektórzy ludzie podobno byli chamscy, przepychali się pod scenę, wyzywali się i takie tam... Ale! Ważne, że inni się nie zrażali tymi ludźmi i dobrze się bawili do samego końca.
Mam nadzieję, że nie będzie miało już nic takiego miejsca gdy znów Gee przyjedzie do polski.
Bo przyjedzie. Musi. Obiecał. xD
Ogółem koncert uważam za jak najbardziej udany.
A no jeszcze pozdrawiam Fun Ghoul! Tak, to było wspaniałe. Machać do ciebie jak idiotka xD Szkoda, że nie porozmawiałyśmy no ale już trudno! Myślę, że jeszcze nie raz będzie okazja xD
No to myślę, że to by było na tyle z koncertu...
Haha :D Fajny rozdzialik, no fajny :3 Ale ja nie chcę wiedzieć, co się będzie działo w domu tego lekarza. A może i chcę? :D Niech przetyra trochę Franka; nawrzeszczy na niego, powyzywa i niech będzie taki zimny i szorstki w stosunku do niego 3:) A później niech Gee, razem ze swoją armią chomików, odbije Iero! XDDD
OdpowiedzUsuńDobra, nie wnikam czemu armia chomików, ale cieszę się, że się podobało XDDD
UsuńSuper rozdział! :D i znowu ten dzwonek do drzwi, noo xD ale dobrze, że na końcu, a nie w środku ^^
OdpowiedzUsuńCzemu mnie nie było na koncercie? ;-; chciałabym zobaczyć Gee na żywo XD ogólnie wcześniej trafiłam na zdjęcia z różnych jego koncertów i... tak bardzo przypominał Gerara jeszcze z MCR ;___; WHY?!?!?! ok, już nie dramatyzuję xD
Pisz, pisz, pisz! :) boję się, co będzie u doktora...
Co będzie u doktora? PIEKŁO, hehehehehehe >:) Cieszę się, że się podobało ^^
Usuń*otwiera drzwi kopniakiem i wesoło wpada do środka*
OdpowiedzUsuńNADROBIŁAM MADAFAKA <3
To tak... smutek w sumie, choć z drugiej strony cieszę się, że coś im się pierniczy.xd Za kolorowo być nie może, a jak dla mnie to Mikey był bardziej częścią tęczy niż brutalną wstawką. Gomene Frankie.
Za każdym razem jak czytam tu seksy to nie mogę znieść tego, że to Iero jest na dole, nawet jeśli wiem, że tu jest dzieckiem i to by było wprost abstrakcyjne, gdyby górował nad Gee, ale to i tak dla mnie takie nienaturalne. Najwyraźniej kwestia przyzwyczajenia.xd
Mam nadzieję, że to puka żona pana doktorka, która zażąda seksu z Gerardem za Franka <3 ... Nie wiem skąd to w mojej głowie, lecz spowodowane zapewne jest tym, że nie piłam kawy ;-;
W każdym razie opowiadanie w dalszym ciągu bardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać dalszej akcji *.*
+Do Ciebie też miło było pomachać :D szkoda, że nie udało nam się pogadać, ale to znak, że musi być jakiś następny koncert, byśmy mogły to zrobić :3
xoxo.
Boże tak strasznie się ucieszyłam, jak zobaczyłam, że ktoś napisał nowy komentarz, a jeszcze bardziej się ucieszyłam, że ty go napisałaś! XD
UsuńOch no, kolorowo być ciągle nie może, tym bardziej, że już to opowiadanie się tak ciągnie i ciągnie, i nic się nie dzieje ;_; W ogóle, chyba już będę je kończyć xD
Żona doktora zażąda seksu z Gerdem? Nieeee, no co ty xD To by było już bardzo złe.
Cieszę się, że ci się podoba, aż mi się cieplej na serduszku zrobiło :D XD
+Tak, chyba masz rację. I jeszcze trzeba będzie wtedy Amię zgarnąć ;_;
Oj tak! Koniecznie tego niewyżytego chomika trzeba xD
UsuńNie kończ jeszcze ;--;
No kiedyś muszę skończyć to opowiadanie a w takim tempie, jak mi na razie idzie to skończę chyba w maju, albo w czerwcu ;_;
Usuń