środa, 18 czerwca 2014

The Only Hope For Me Is You/Part 1

[FRANK (17 lat)]

Miło się zaczęło moje nowe życie w innym mieście. Godzinę temu pokłóciłem się z mamą i od dłuższego czasu jedziemy samochodem do New Yersey w tej idiotycznej ciszy. Kocham Cię, mamo.
***
Nasza podróż w końcu dobiegła końca, ale mama, jak to mama dalej się nie odzywała.
A dlaczego?
Ubrałem się znowu na czarno, włożyłem swoje ukochane glany, czyli jak dla niej- satanistyczne emo. No i co z tego? Mogła by wreszcie zrozumieć, że nie jestem "satanistycznym emosem" i to jest mój styl i nie będę zmieniać go dla niej. Kiedyś mnie doceni.
-Mamo? Czy mogłabyś się w końcu odezwać z łaski swojej i zaakceptować mnie takiego, jakim jestem? Więcej tolerancji, proszę.
-Frankie. Proszę, nie zaczynajmy już tego tematu. Myślałam nad tym przez całą drogę i doszłam do wniosku, że po prostu zaakceptuję cię takiego... Ważne, żebyś był szczęśliwy.
-No nareszcie zmądrzałaś!- odpowiedziałem z lekkim sarkazmem.-Kocham cię, mamo.- podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Ja ciebie też, Frank.- powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
Lubię gdy się uśmiecha. Mogę nareszcie stwierdzić, że jest z nią wszystko okej.
-To co? Zamawiamy pizzę i idziemy się rozpakować?- zaproponowała.
-Jestem za.-odpowiedziałem.
Weszliśmy do domu.
***
Dom był już prawie w środku ogarnięty. Mama siedziała na dole i rozkładała jeszcze jakieś tam bzdety. Pizza zjedzona. Marzę jeszcze teraz tylko o wzięciu prysznica i wskoczenia do łóżka, ale gdy tylko wszedłem do swojego pokoju przypomniałem sobie, że jeszcze jest nie umeblowany. Zobaczyłem przed sobą okno, ciemno-szare ściany i ciemne meble. Na środku pokoju stało kilka pudeł z ubraniami, płytami, książkami, innymi badziewiami, itd. Pod ścianą stała moja dziewczyna. Biała, gitara elektryczna z napisem Pansy. Tak to jej imię, tak nazwałem ją. Tak, wiem, że to głupie, ale taki emos jak ja nie ma i nie będzie miał dziewczyny. Wracając do mojej dziewczyny. Obok niej stało pudło z wzmacniaczem w środku. 

Podszedłem do pudeł i zacząłem wyciągać ubrania. Pochowałem je wszystkie do szafy, a następnie położyłem na łóżku czarną narzutę, kołdrę i poduszkę. Ułożyłem wszystkie płyty i książki na półce, a potem wyciągnąłem z szafy jakąś piżamę. Czarną, żeby nie było.
Skierowałem się do łazienki w celu wzięcia prysznica. Ale super. Moja mama miała swoją łazienkę i mogłem siedzieć przez to dłuugoo pod prysznicem, czyli jakieś dwie, góra trzy godziny.
Łazienka była okej. W sumie jak każda inna. Miała ciemne kafelki i była ładnie urządzona.
Ściągłem z siebie ubrania i wskoczyłem pod prysznic. Puściłem strumień z ciepłą wodą, która w moment pokryła całe moje ciało. Ale przyjemnie. Wreszcie mogłem się odprężyć.
Swoją drogą, to ciekawe czy długo zostaniemy w tym mieście. Mam nadzieję, że tak. Niby jestem tu dopiero kilka godzin, ale czuję, że tu będzie inaczej. Może w końcu nie będę gnębiony w szkole i nie zostanę od razu odrzucony przez społeczeństwo szkolne? Może wreszcie kogoś poznam? Co prawda nie jestem duszą towarzystwa, ale fajnie byłoby mieć chociaż jednego, wiernego przyjaciela.
Skończyłem swoje głupie rozmyślania. Przecież nigdy nic się w moim życiu nie zmieni.
Wziąłem żel o zapachu pomarańczowym (tak uwielbiam go, ubóstwiam) i zacząłem się myć. Spłukałem z siebie pianę i umyłem włosy. Wyłączyłem strumień wody. Złapałem za ręcznik, wytarłem się i wskoczyłem w piżamę. Stanąłem przed lustrem i spojrzałem w swoje odbicie. Chwyciłem szczotkę i począłem rozczesywać swoje długie, ciemne do ramion włosy. Po rozczesaniu włosów, wpatrywałem się w swoje odbicie, a dokładniej w oczy. Mają dziwną, nieokreśloną idealnie barwę. Coś takiego jakby połączyć brąz z domieszką czegoś tak jakby zgniła zieleń (?) chyba tak. Boże, nawet nie wiem jaki mam kolor oczu. To chore. W wardze mam kolczyk. Jestem niski. Ta, niecałe 168 cm. Dobre i tyle. Na szyi mam tatuaż-skorpiona.
Najgorsze jest to, że te wszystkie tlenione laski na mnie lecą, bo one przecież lubią kogoś takiego jak ja- zbuntowanego (dla nich) nastolatka. Wcale nie jestem zbuntowany, no! Ja po prostu mam inny styl niż wszyscy i tyle. No i jeszcze jedna sprawa, dlaczego JA zwyczajnie nie leciałem na te tlenione idiotki. No, jestem trochę inny niż normalni chłopcy w moim wieku. No, może nawet nie troszkę, ale bardzo się od nich różnię. Ymmm, jestem homo.
Koniec rozmyślań, pora spać.
Wyszedłem z łazienki i szybko wskoczyłem do łóżka. Byłem strasznie zmęczony dzisiejszym dniem.
Już po chwili leżenia na wygodnym łóżku zanurzyłem się w krainie snów.
_______________________________________________________________

No to myślę, że to tyle z pierwszej części. Krótka, bo krótka, ale jest! xD 

Następną postaram dodać się za tydzień. W sumie, teraz zaczynają się wakacje, także myślę, że nawet częściej będę dodawać, jak wena mi pozwoli. 

Nancy :)


1 komentarz:

  1. Jak wspaniale znaleźć nowego fanfica o poranku ;D
    Zaczyna się ciekawie, czekam już na spotkanie z Gerardem ^^
    Wyłapałam tylko jedną rzecz... 'swoje długie, ciemne do ramion włosy.' chyba powinno być swoje ciemne, długie do ramion włosy ;3 Zawsze się gdzieś coś popląta xd
    No nic... życzę dużo weny i czekam na więcej ;D

    OdpowiedzUsuń