czwartek, 26 czerwca 2014

The Only Hope For Me Is You/Part 3

Hejo :D
No to dzisiaj dodaję część trzecią. :)
Mogłaby być trochę później, tak za dwa-trzy dni, ale po co miałam czekać, skoro mam dzisiaj tak wiele czasu.
Frank w tym rozdziale pozna Gee! Nananana! :D
No, to chyba tyle...
A, jeszcze dostanie raz po twarzy. Again.
No i jeszcze ten rozdział, tak mi się wydaje, że jest troszkę dłuższy.
No więc, ENJOY :D
____________________________________________________________
[FRANK]
Matematyka- najgorszy przedmiot EVER.  Dłużyła się niemiłosiernie. Nasza kochana nauczycielka- pani Botch, wzięła mnie dwa razy do tablicy. Za pierwszym razem zarobiłem jedynkę, za drugim na szczęście się zlitowała.
Poznałem fajną dziewczynę -Jamię. Obiecała mi, że oprowadzi mnie po szkole na długiej przerwie.
Jeeejjjj! Przynajmniej nie umrę z samotności w tej szkole...
***
Minęło kilka lekcji. Długa przerwa- nareszcie.
Czekałem na Jamię pod stołówką.
Pośród tłumu idącego w stronę stołówki zobaczyłem dziewczynę o czarnych włosach. Jamia.
Złapała mnie za nadgarstek i zaczęła oprowadzać po szkole.
-No, to tu masz stołówkę, jak już zauważyłeś. Haha. Tam są szafki, to chyba też już wiesz. Tam jest sala gimnastyczna, itd. itd.-opowiadała- Chyba cię to zbytnio nie interesuję, z tego co widzę.
Spojrzała na mnie z śmiesznym grymasem na twarzy. Fakt, byłem nieco znudzony tym opowiadaniem o szkole.
Jamia uśmiechnęła się pod nosem.
-No, a więc. Tam stoją ludzie z drużyny koszykarskiej.- wskazała tych frajerów, których miałem już okazję poznać.-Radzę ci, nie zbliżaj się lepiej do nich. Inaczej cię porządnie zleją. Chociaż... Ty już tego doświadczyłeś... A więc, czym im się naraziłeś?- zapytała i cicho zachichotała.
-Grrr... Niczym. Wszedłem do szkoły, a oni do mnie podeszli, zaczęli wyzywać od spedalonych emosów i obili moją piękną twarzyczkę.- odpowiedziałem jej z nutką ironii w głosie.
-Hahahaha, biedny Frank. Dostał po śliczniutkim ryju.- zaśmiała się.- Nie podrywaj ich lasek, a dadzą ci MOŻE spokój.
-Okej...-mruknąłem pod nosem. Nawet nie mam zamiaru ich podrywać. Po pierwsze - te dziewczyny to idiotki. Po drugie - wiadome powody.
-A teraz ci kogoś przedstawię. Na pewno ich polubisz.- wyszczerzyła swoje zęby w uśmiechu. Szarpnęła mnie za ramię i zaczęła biec.
Jezu, jestem słaby z w-fu, czy to tak trudno zrozumieć? Starałem się dotrzymać jej kroku, ale nie dawałem rady.
-Zwolnij, do cholery! Zaraz padnę na zawał!- krzyknąłem. Zignorowała mnie. Co za... Dobra, nie ważne.-Jamia, idiotko, zwolnij!
Wtedy zatrzymaliśmy się przy jakimś stoliku.
O nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, NIE!
Co ona wyprawia? Czy ją na łeb powaliło?
Przecież to...
-Hej, to jest Frank Iero.- przedstawiła mnie. -Frank, to jest Bob Bryar.- wskazała na chłopaka z kolczykiem w wardze. Chłopak posłał do mnie serdeczny uśmiech.- To jest Ray Toro.- pokazała mi chłopaka w afro.
-Siema!- powiedział Ray.- Ten z jednorożcem na podkoszulku to nasz kochany Mikey Way, a to jego brat. Gerard.- wskazał na chłopaka o szmaragdowych oczach.
Jezu, zgon. Zaraz będzie zgon na miejscu.
Te śliczne oczy Gerarda wpatrywały się prosto we mnie.
-Hej...- powiedziałem nieśmiało.
-Siadajcie z nami!- odezwał się Bob.
-Jasne. Frank siadaj.- powiedziała Jamia i uśmiechnęła się.
Nagle do naszego stolika podszedł jeszcze ktoś.
-To jest Simon.- usłyszałem szept Jamii tuż obok mojego ucha.- Chłopak Gerarda. Jest gejem. Przyzwyczaisz się.
Wait, co?
Po pierwsze- Gerard też jest gejem?
Po drugie- Gerard ma chłopaka?
Po trzecie- WTF?
Przez chwilę wpatrywałem się w Simona. Potem mój wzrok skierował się na Gerarda. Zawiesiłem się. Zaraz, zaraz. Łączę wątki.
Ten chłopak w moim śnie... To nie był nikt inny, tylko Gerard. Czy sny mi przewidują przyszłość, czy co? Przecież ja wtedy Gerarda nie znałem i w ogóle nie spodziewałem się, że kogoś takiego poznam.
Mniejsza o to. Kurde Gerard ma chłopaka. Wszystkie moje myśli krążą wokół jednego chłopaka. Wszystkie przemyślenia kierują się w stronę jednego chłopaka- Gerarda. To chore.
Simon przycisnął lekko swoje usta do nieskazitelnie białego policzka Gerda, po czym coś mu wyszeptał do ucha.
Chyba zaraz się porzygam.
Tęczą.
Gerard będzie mój i żaden głupi chłopak, jak Simon (ta, nie znam go, a już uważam, że to idiota. Czytam z twarzy? Może zostanę wróżbitą. Wróżbita Frank- czyta z twarzy. Hahaha, jasne.) nie będzie go dotykał i całował.
Tylko ja. BUAHAHAHAHAHA.
Właśnie zdałem sobie sprawę, że jestem chorobliwie zazdrosny o chłopaka, którego wcale nie znam. I znowu gapiłem się prosto w oczy Gee. No świetnie. Gorzej być nie może.
Wstałem. Gerard zmierzył mnie wzrokiem. Chwyciłem swoją torbę i odszedłem od stolika. Skierowałem się w stronę łazienki.
Zamknąłem za sobą drzwi, położyłem kostkę pod ścianą i przemyłem twarz zimną wodą. Cholera. Gerard mi się tak strasznie podoba. Jestem gotowy udusić Simona, byle by Gerard ze mną był.
Drzwi do łazienki otworzyły się. Super. Do pomieszczenia wszedł Jason z jakimiś dwoma swoimi przydupasami.
-O, a kogo my tu mamy? Nasze spedalone emo!- chłopcy wybuchli śmiechem.- Może chcesz się z nami zabawić w "zlej ryj emosowi"?- zapytał Jason, chociaż nie wiem czy mogę to w ogóle nazwać pytaniem, bo ten frajer właśnie podszedł do mnie i sprzedał mi kopniaka w brzuch. Podciął mi nogi i powalił na ziemię.
-Ał! To bolało, idioto!- krzyknąłem.
-Miało boleć, pedale. Ale zaraz. Jak ty do mnie powiedziałeś?!- podniósł mnie z podłogi szarpiąc za koszulkę i rzucił mną o ścianę. Następnie przywalił mi z pięści w twarz. W buzi poczułem krew.
-No, to może teraz oduczysz się mnie wyzywać.
-Ale to ty zaczynasz, frajerze! Ja ci nic nie robię, a ty za mną łazisz i lejesz.
Już wycelował kolejny cios w moją twarz, gdy ktoś wszedł do łazienki. Gerard. No nie, on też zamierza się nade mną znęcać?
-Zostawcie go.- powiedział spokojnie.
-O, siema stary!- powiedział Jason.- Co tam u ciebie, brachu?
-Dobrze, ale zostawcie go. Nic wam nie zrobił.
-Dobra, dobra. Już wychodzimy. To na razie!- krzyknął Jason i wyszedł. Za nim podążyli jego poddani.
Czyli wychodzi na to, że niejaki Gerard Way jest szanowany wśród społeczności frajerów. Tylko dlaczego?
Way podszedł do mnie. Z kieszeni wyciągnął paczkę mokrych chusteczek.
-Wszystko w porządku, Frankie?- zapytał czule i spojrzał w moje oczy. Boże, jakie jego oczy są cudowne. Teraz mogłem dokładnie się im przyjrzeć. -Frank?- zapytał ponownie.
-A jak myślisz? Wszystko mnie boli. Nieźle mnie zlał.- próbowałem się nieco podnieść z pozycji leżącej do siadu, lecz każda cząstka mojego ciała odmówiła współpracy.-Ał!- syknąłem.
Gerard chwycił mnie swoimi ramionami i uniósł do siadu.
-Wszystko będzie dobrze.- mruknął i wyjął z paczki jedną chusteczkę i zaczął wycierać mi twarz z krwi.Był taki czuły i delikatny. Delikatniejszy od mojej mamy.
-Jak mnie tu znalazłeś?- zapytałem.
-Usłyszałem huk, więc sprawdziłem co tu się dzieje. Wszedłem i zobaczyłem Jasona znęcającego się nad twoim drobnym ciałem.- szeptał, jakby się bał, że ktoś go usłyszy.
-Aha. Ej Gerard. Mam takie pytanie, wiem, że nie powinienem pytać, ale mnie to męczy. Czy ten cały Simon... To... To... Twój chłopak?- wypaliłem. Poczułem lekkie ciepło na moich policzkach.
-Tak...- odpowiedział, jakby z smutkiem w głosie. Przerwał czynność ścierania krwi i spojrzał mi w oczy.- Ale nie wiem, czy z nim nie skończę. Trochę mnie wykorzystuje.
-Hm, a jak?
-Może pomińmy ten temat. Kto pyta nie błądzi, ale nie chcę o tym rozmawiać. To... Trudne. A po za tym poznałem kogoś innego i wydaje się być interesującą osobą.
No nie! Teraz już pozamiatane. Gerard nigdy nie będzie mój.
***
Lekcje nareszcie się skończyły. Co do wydarzenia w łazience- gadaliśmy jeszcze chwilę z Gerardem o różnych głupotach i ponabijaliśmy się z Jasona. Dowiedziałem się, że Way'owi nic nie zrobią ci idioci, bo Simon jest w drużynie. Chciałem jeszcze spytać kto wpadł mu w oko, ale uznałem, że zwyczajnie nie wypada.
Wychodziłem ze szkoły, kiedy ktoś zajechał mi drogę Harley'em. Znając moje szczęście, od razu musiałem się wywrócić na ziemię i rąbnąć głową o beton.
Leżałem tak chwilę na ziemi, gdy ten ktoś, kto zajechał mi drogę zszedł z pojazdu i zdjął kask. Kogo mogłem się spodziewać, jak nie Gerarda?
-Przepraszam.- wyszeptał. Znów to spojrzenia pełne troski. Co on do mnie ma?- Wszystko okej?- zapytał.
Spojrzał na moje usta i lekko przygryzł wargę.
-Mogę podwieźć cię do domu?- zapytał po chwili milczenia.
-Nie wiem czy to dobry po...- nie dokończyłem, ponieważ uciszył mnie gestem dłoni.
-Ależ oczywiście, że to dobry pomysł.- uśmiechnął się i podał mi drugi kask.
Wstałem z ziemi. Gerard już siedział na motorze.
-Złap się mocno.- powiedział chłopak, gdy wsiadłem na Harley'a.
-Okej.- mruknąłem i objąłem go mocno w pasie.
Lekki, lecz dla mnie wyczuwalny dreszcz przeszedł jego ciało. Czy to ja tak na niego wpływam? Nie wiem.
Nagle usłyszałem krzyki skierowane w naszą stronę.
-Gerard! Ty idioto! Co ty robisz do cholery?!- ta, Simon. A mogło być tak pięknie.- Dajesz się temu frajerowi dotykać?!
Simon biegł coraz szybciej w naszą stronę. Bez namysłu zsiadłem z pojazdu, zdjąłem kask i pobiegłem w stronę bramy szkoły. I w tym właśnie momencie przydałaby się umiejętność szybkiego biegania, lecz niestety jestem zbyt słaby, aby tak szybko biegać.
-Frank! Zaczekaj!- usłyszałem krzyk Gerarda. Czekaj? Niby na co? Aż ten palant mnie pobije? Nigdy w życiu.
Gerard znowu zajechał mi drogę. Teraz, już bez kasku na głowie, spojrzał na mnie swoimi zielonymi tęczówkami. Troska. Tyle wyrażały jego oczy.
-Dobrze...-odpowiedziałem.
Wsiadłem szybko na Harley'a i już po chwili opuściliśmy teren szkoły.
Gerard jechał bardzo szybko. Za szybko, jak dla mnie.
Wjechaliśmy na teren parku. Park? Czemu park? Ach, no tak. On nie wie gdzie mieszkam.
Zatrzymał pojazd przy jakimś drzewie. Zeskoczyłem na trawę, jak oparzony. Spojrzał na mnie dziwnie i uniósł jedną brew do góry. Usiedliśmy na ziemi pod drzewem.
-Możemy porozmawiać?- zapytał Gerard i spojrzał prosto w moje oczy.
-Jasne.- odpowiedziałem bez wahania.
Moje spojrzenie utkwiło na amen w jego oczy.
On jest cudowny.
Będzie mój.
Na pewno.
__________________________________________________
Koniec części trzeciej :)
Mam nadzieję, że się podobało.
Nancy :)
A tu taki Franio :D Trochę nie wyszedł xD
Ale ujdzie.

2 komentarze:

  1. Hm, ciekawe kogo Gee miał na myśli ^^ xd
    Nie zdziwiłabym się, gdyby teraz ten cały Simon zaczął nasyłać całą drużynę na Frankiego... Głupi ekhem.
    Podobało się, podobało :) Dobrze, że dłuższe :)
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, Simon nie musi nikogo nasyłać na Franka, sam wystarczy xD
      Miło, że się podobało :)

      Usuń